k

"Chciałem przejść do ofensywy. Chciałem mieć czas na skupienie się, uczenie się tego, czego chciałem się nauczyć, budowanie tego, co chciałem zbudować, i inwestowanie w relacje, które chciałem rozwijać, a nie tylko pić w biegu kawę za kawą"


- Chris Sacca - inwestor na wczesnym etapie rozwoju m.in. w Twitter, Uber, Instagram, Kickstarter, posiada majątek szacowany na ok. 1 miliard dolarów netto (za: Tim Ferris, "Narzędzia Tytanów")


Budowanie rzeczywistości na swoich zasadach

Chris Sacca nazywany jest jednym z największych "inwestorów z Doliny Krzemowej". W rzeczywistości Chris nie mieszka nawet w Krzemowej Dolinie, ale w górskiej chacie nad Jeziorem Tahoe. Zamiast chodzić na korporacyjne zebrania postanowił zapraszać tylko najbardziej konkretne i wartościowe osoby do swojej górskiej chaty, na której zakup pożyczył pieniądze.

Z zaproszonymi osobami rozmawiał na swoim tarasie albo w basenie. Tym sposobem trafił na możliwości zainwestowania we wczesnej fazie (wcześniej niż fundusze Venture Capital) w Uber i Twitter.

Półtora roku temu postanowiłem przyjąć podobną strategię, chociaż nie mam (jeszcze ;) ) dostępu do osób, które mi podpowiedzą na temat inwestycji w nowego Ubera.

Przeprowadziłem się pod Warszawę, w okolicę pod Lasem Kabackim. Za tę samą cenę, którą w Warszawie płaciłbym za niewielkie dwupokojowe mieszkanie, zamieszkałem w 100-metrowym segmencie z ogródkiem. Nie chwalę się: jako inwestor w nieruchomości mieszkam w wynajętym domu, co niektórych nieco bawi... Chcę Ci tylko dać do zrozumienia, że niewielka decyzja - jak moja przeprowadzka o ok. 20 kilometrów - może zwiększyć poziom życia o ok. 200%. I nie mam na myśli tylko powierzchni użytkowej domu, ale przede wszystkim wyraźnie czystsze powietrze, bliskość lasu, milsze sąsiedztwo i dużo mniej miejskiego hałasu. Myślę, że w sumie daje to nawet więcej niż 200%.

W tamtym czasie dokończyłem jedną z trwających inwestycji w nieruchomość i porzuciłem pracę na etacie. Wiele osób powie, że to dosyć ryzykowne, ponieważ zainwestowałem na kredyt i nie miałem dużej poduszki finansowej w postaci oszczędności. Mogłem tylko liczyć na to, że dochody z wynajmu wystarczą i nie wydarzy się żadna katastrofa. Jako ewentualną poduszę finansową traktowałem możliwość sprezdaży mieszkania inwestycyjnego, które pewnie mógłbym sprzedać jako dobrą lokatę kapitału na 10% kolejnemu inwestorowi, a sam bym na tym jeszcze zarobił.

Gdy nie musiałem już siedzieć w kancelarii przez cały dzień zacząłem więcej czasu poświęcać na rozwój: biznesowy, osobisty i duchowy. W tym ostatnim pomocne były książki ojca Anthony'ego de Mello, Scott'a Pecka, Deepaka Chopry oraz filozoficzne dzieła Seneki i Marka Aureliusza. 

Niestety z rozwojem fizycznym ciągle jestem w tyle - mimo zapisania się na siłownię byłem tam tylko raz... W lecie jeździłem rowerem po lesie i trochę biegałem. Prawie nie jem cukru i białej mąki (głównie ze względu na dietę żony, ale mi też to dobrze robi). Ale nie o tym jest ten post. Zaznaczam tylko te kwestie jako kontekst i dowód na to, że dzięki poukładaniu sobie życia po swojemu, mam czas na myślenie o tym, co jest dobre dla mnie. Nie muszę cały dzień siedzieć za biurkiem popijając podczas każdej przerwy kawę i wracać do domu wtedy, kiedy są największe korki.

Dzięki sieci kontaktów jaką zbudowałem "robię" obecnie flipa na mieszkaniu w Warszawie. "Robię" go tak, że jedna osoba z mojej sieci kontaktów znalazła świetną okazję, ja przekazałem kontakt inwestorowi, który poszedł wynegocjować cenę i kupuje to na siebie za swoją gotówkę. Przekazałem tylko kontakt i mam 33% udziałów w zyskach. Może dałoby się to zrobić, gdybym nadal pracował na etacie, może jakoś po godzinach. Może tak, ale mam wrażenie, że nie miałbym aż tyle takich okazji.

Na spotkania mojego Warsztatu Inwestora przychodzi ok. 20 osób. Zamiast siedzieć cały miesiąc w biurze, wolę się raz na miesiąc spotkać się z grupą konkretnych osób i pogadać o biznesie i inwestowaniu.

Czy jestem leniem? Nie sądzę. Czasami myślę sobie, że chętnie wróciłbym na jakiś etat, żeby trochę odpocząć. Mam z jednej strony wrażenie, że cały czas jestem w pracy, a z drugiej, że w ogóle nie pracuję. Prawda jest taka, że ok. 80% mojego czasu poświęcam na planowanie strategiczne, uczenie się nowych umiejętności, analizowanie inwestycji, czytanie, pracę nad blogiem, marketing internetowy i nowości ze świata biznesu. Wiele z tych rzeczy robiłem wcześniej "po godzinach" jako hobby i dlatego mam wrażenie, że teraz w ogóle nie pracuję. Wiele z tych rzeczy ma jednak długoterminowy cel finansowy, więc mam wrażenie, że ciągle jestem w pracy...


Skupienie na własnej liście zadań do wykonania

"Ogólnie rzecz biorąc, wszystko sprowadza się do tego, czy jesteś w ofensywie, czy w defensywie. Myślę, że przyglądając się wyzwaniom w życiu, powinieneś się zastanowić, które z nich sam wybrałeś, a które z nich podejmujesz po to, by zadowolić kogoś innego. Twoja skrzynka odbiorcza jest jak lista zadań do wykonania, do której każdy człowiek na świecie może dopisywać kolejne pozycje. Musiałem oderwać się od niej i skupić na własnej liście zadań do wykonania" [Chris Sacca, "Narzędzia Tytanów", str. 211].

Po 4 latach podnajmowania nieruchomości zacząłem czuć wręcz smutek, gdy pojawiały się problemy przy wynajmie mieszkań, którymi się zajmowałem. Wiedziałem, że muszę jechać do zatłoczonego centrum Warszawy, stracę wiele godzin na rozwiązanie błahego problemu, który nie buduje ani mnie, ani mojego majątku. Awarie, niepłacący lokator, mieszkania w bardzo średnim standardzie, do których właściciele nie chcieli dokładać, żeby podnieść standard. Czułem smutek z pododu uciekającego czasu i tego, że muszę robić to, co na mnie po prostu spada w sposób niekontrolowany. 

Zupełnie inaczej jest teraz. Moimi inwestycjami w Toruniu zajmuje się sprawdzona firma. W Warszawie moim mieszkaniem na wynajem zajmuję się sam, ale mam na tyle wysoki standard, że najemcy są przyzwoici, a mieszkanie nie sprawia wiele kłopotów technicznych. Jakie mieszkanie, tacy lokatorzy. Niemal wszystkie pokoje wynajmuję przez Facebooka weryfikując wnikliwie najemców. Gorąco polecam takie rozwiązanie i ufanie intuicji, choć czasem wygląda to na kierowanie się stereotypami i płytkie ocenianie ludzi.


Call center... ale nie w Indiach

W książce "4-godzinny tydzień pracy" Tim Ferris opowiada o tym, jak można dużą część obsługi klienta zlecić zdalnym asystentom ulokowanym w call centers w Indiach. Tak można zrobić w USA bo Hindusi dobrze znają angielski. Nie znają jednak polskiego. Znalazłem tego typu usługę w Polsce. Chcesz się przekonać? Zadzwoń pod mój numer firmowy i spróbuj się umówić ze mną na spotkanie: (22) 454 66 95. Nie lubię odbierać telefonów i chcę mieć spokój, gdy robię swoje rzeczy. Jeśli zadzwoni osoba z konkretnym tematem, moja asystentka napisze do mnie maila z informacją o co chodzi, a ja oddzwonię.

Gary Vaynerchuk, ogromny guru marketingu internetowego, zapytał kiedyś widownię podczas dużej konferencji ile osób wkurza się, gdy dzwoni do nich telefon. Większość osób podniosło rękę. Generacja Y dorasta i przejmuje władzę w społeczeństwie. Komunikacja, sprzedaż, reklama już nigdy nie będą takie same. Komunikacja ze mną też ;)

Najlepiej jednak kontaktować się ze mną przez mojego Facebooka.

Jeśli chcesz bardziej zrozumieć w jaką stronę zmierza biznes i marketing na świecie, to polecam Ci gorąco książkę "Zapytaj Gary'ego".


1.000 subów: blog i media społecznościowe

Dzisiaj liczba moich subskrybentów na YouTubie przekroczyła magiczny 1.000. Wiem, że nie jest to jeszcze dużo, ale od pewnego czasu widzę, że liczba subskrybentów rośnie zgodnie z efektem kuli śnieżnej. Dlatego planuję zacząć regularnie nagrywać video, co przez ostatni czas mocno zaniedbywałem. Widzę, że jest to dla Was wartość, widzę coraz wiecej pytań i komentarzy. Niektóre osoby przychodzą nawet na Warsztat Inwestora po obejrzeniu filmu na YT.

W najnowszej produkcji video wspiera mnie mój przyjaciel Łukasz Goździuk, z którym w czasie studiów mieszkałem w jednym pokoju i graliśmy w dwóch zespołach. Ja grałem na basie:


Ja w zespole Muzeum Ewolucji, 2011 r., nieistniejący już Centralny Dom Qultury. Łukasz na środku za klawiszami.

Ex rock'n'rollowiec

Tak naprawdę nie rock'n'rollowiec, bo graliśmy mieszankę funku, hip-hopu i rocka. 

Ale jak powiedział Archy w świetnym filmie Guya Ritchie'go "RocknRolla" (skądinąd filmie na temat... londyńskich inwestorów w nieruchomości):

"People ask the question... what's a RocknRolla? And I tell 'em - it's not about drugs, drums, and hospital drips, oh no. There's more there than that, my friend. We all like a bit of the good life - some the money, some the drugs, other the sex game, the glamour, or the fame. But a RocknRolla, oh, he's different. Why? Because a real RocknRolla wants the fucking lot".

Tak. Rock'n'rollowcy chcą od życia dużo.

Jakoś na wiosnę 2017 r. byłem na konferencji w Sejmie RP poświęconej etyce w biznesie. Byli tam niektórzy najwięksi polscy inwestorzy i managerowie, w tym. m.in. Zbigniew Jakubas, właściciel grupy kapitałowej Multico, obecnie 16. na liście najbogatrzych Polaków. Był też Grzegorz Hajdarowicz, właściciel grupy kapitałowej Gremi. Zapytano prelegentów o to, co było ich gówną motywacją do robienia biznesu. 

Hajdarowicz - dawny punk, który rzucał koktajlami Mołotowa w ZOMO - powiedział, że jego motywacją zawsze była wolność. Mógł na długie lata zostać posłem i grzać ciepły fotel dzięki swoim zasługom w opozycji antykomunistycznej, ale uświadomił sobie, że byłby wtedy tylko maszynką do przyciskania guzików. Zajął się biznesem, chociaż nie miał pojęcia co konkretnie robić. Zaczynał od handlu preparatami medycznymi, na czym po kilku miesiącach zbankrutował. Później zaczął kupować podupadające zakłady, restrukturyzować je i sprzedawać z zyskiem. Inwestował w nieruchomości w Krakowie, kupił wydawnictwo Rzeczpospolita, a teraz inwestuje w plantacje kokosów w Brazylii.

Z Hajdarowiczem udało mi się zamienić tylko jedno zdanie. Powiedzieliśmy mu z kolegą, że też jesteśmy z wolnościowego środowiska i bardzo podziwiamy jego podejście do biznesu. Powiedział nam tylko: "Żebyście chłopaki nie musieli walczyć o tę wolność kamieniami" i zacytował utwór Chłopców z Placu Broni:


"Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem..."





Książki polecane w tym artykule:

Narzędzia Tytanów - Tim Ferris*
4-godzinny tydzień pracy - Tim Ferris
Zapytaj Garyego - Gary Vaynerchuk*

*Jeśli klikniesz w link, trafisz do księgarni mojego znajomego - Marcina Osmana. Nie mam nic z promowania tej książki, nie mówiłem nawet Marcinowi, że polecam jego księgarnię. Jeśli zdecydujesz się na zakup od niego, to napisz do niego, że trafiłeś ode mnie. Myślę, że będzie to dla niego miła niespodzianka:)

Osoby wspomniane w tym artykule:

Chris Sacca
Tim Ferris
Gary Vaynerchuk
Anthony de Mello
M. Scott Peck
Deepak Chopra
Seneka Młodszy 
Marek Aureliusz
Łukasz Goździuk
Zbigniew Jakubas
Grzegorz Hajdarowicz
Guy Ritchie
Chłopcy z Placu Broni (zespół)


Firma zarządzająca moim mieszkaniem w Toruniu:

Metr Kwadratowy

Podobne wpisy, które mogą Ci się spodobać:

Dlaczego nie masz przychodów pasywnych?
Dieta niskoinformacyjna - czyli jak nie zostać specjalistą od pierdoł
Inwestowanie? Tu nie chodzi o pieniądze, ale o wolność
Wolność finansowa, czy bogactwo?
Potęga nicnierobienia

{ 1 komentarze... read them below or add one }

Najciekawsze materiały prosto na Twojego maila:

Zgadzam się z Polityką Prywatności

O autorze:

O autorze:
Wojciech Gil - przedsiębiorca, inwestor, właściciciel WG Property sp. z o.o. (inwestycje w nieruchomości) oraz Home Share sp. z o.o. (pokoje na wynajem dla studentów). Z wykształcenia prawnik i historyk, z zamiłowania pasjonat wszelkich form przedsiębiorczej działalności człowieka.

Śledź na Facebooku:

Wojciech Gil. Obsługiwane przez usługę Blogger.

- Copyright © wojciechgil.pl -Metrominimalist - Designed by Johanes Djogan -