k




W maju 2015 r. ogłosiłem, że opuszczam giełdę. Powodem tego była bardzo duża bańka na amerykańskiej giełdzie, która zresztą zaczęła pękać w sierpniu 2015. Nie uważam się za geniusza giełdy, przewidywał to każdy w miarę trzeźwo myślący człowiek. O dziwo, przewidywań takich nie posiadają osoby, które wciskają ludziom fundusze inwestycyjne... A przynajmniej tego nie ujawniają.

Czytaj dalej, a dowiesz się jaką strategię inwestycyjną wybrałem i jak nie dać wcisnąć sobie oszukańczych funduszy.

Niedługo po tym, jak sprzedałem akcje, polska giełda również zaliczyła poważne spadki, więc ogólnie rzecz biorąc cieszę się z decyzji. 

Biorąc jednak pod uwagę mój ówczesny portfel nie była to najmądrzejsza decyzja w stosunku do kilku spółek, które wtedy posiadałem. Sprzedałem m.in. CD Projekt, na którym zarobiłbym ok. 80% w skali półtora roku dzięki sukcesowi Wiedźmina. Kupiłem akcje twórców Wiedźmina w momencie gdy ogłoszono opóźnienie premiery gry, przez co akcje mocno potaniały. Wkrótce cena się odbiła, a ja sprzedałem je z zyskiem. Żałuję teraz, że nie poczekałem do samej premiery gry o białowłosym pogromcy złych mocy.

Środki wycofane z giełdy zainwestowałem na gwarantowane 11% w pożyczkę do spółki inwestującej w nieruchomości. Dlatego i tak nie narzekam.


Obecnie postanowiłem wrócić na giełdę z kilku powodów:

1) Postanowiłem lokować na giełdzie regularne oszczędności (o regularnym oszczędzaniu piszę TUTAJ) ponieważ zamierzam oszczędzać w długim okresie, a w długim okresie giełda zawsze się opłaca (pod pewnymi warunkami, o czym dalej).

2) Lokowanie oszczędności na giełdzie ma mi utrudnić dostęp do nich i zmusić mnie do budowania długofalowej strategii (znacznie łatwiej wypłacić pieniądze z subkonta oszczędnościowego niż podjąć decyzję o wyprzedaniu portfela akcji, zwłaszcza, jeśli oczekuje się na wzrost ich wartości oraz dywidendy).

3) Chcę zdywersyfikować moje inwestycje ze względu na to, że ostatnimi czasy praktycznie całe swoje środki finansowe jak i energię oraz czas na rozwój poświęciłem na inwestycje w nieruchomości (czas na rozszerzenie arsenału instrumentów inwestycyjnych).

4) Giełda mnie pasjonuje, chcę się uczyć zasad tej gry, a bez powrotu do regularnych "ćwiczeń" niczego nie osiągnę.

5) Tak na prawdę kieruję się zasadą, że trzeba inwestować w "swoją" edukację finansową i że należy działać w "swoim" biznesie - giełda jest tylko jednym z wielu instrumentów, z których chcę korzystać. W rzeczywistości wiec nie jest tak, że działam "na rynku akcji" albo że działam "na rynku nieruchomości". Cały czas działam "w swoim biznesie", który wymaga dokonywania różnego rodzaju transakcji. Zdecydowanie bardziej czuję się specjalistą od nieruchomości, ale giełdy potrzebuję do innego rodzaju transakcji.

Ktoś może zapyta teraz: Wojtek, czy to, że wracasz na giełdę, znaczy, że jest lepsza niż nieruchomości? Odpowiadam na to, że giełda nie jest lepsza. Giełda nie jest ani lepsza, ani gorsza, ale jest zupełnie inna. 

Żeby zdobyć wolność finansową albo zarobić duże kwoty nie mając dużo pieniędzy do zainwestowania - nieruchomości są znacznie lepsze. Można kupić aktywa warte kilkaset tysięcy złotych prawie nie mając swoich pieniędzy i zarobić 10-20% w kilka miesięcy. W nieruchomościach jest to możliwe, a na giełdzie - NIE. Jeśli jesteś teraz zafascynowany rynkiem FOREX lub jakimiś czarodziejskimi strategiami na rynku walutowym, to może uśmiechasz się pod nosem, że wypisuję głupoty. Ja jednak wiem jak z pewnością bliską 95% osiągnąć na nieruchomościach regularne 12% rentowności inwestycji (ROI) w skali roku przy małym udziale kapitału własnego, co oznacza, że z gotówki da to zwroty rzędu 30-40% w skali roku (ROE). Pokaż mi kogoś, kto zarabia tyle na giełdzie rok do roku przez min. 5 lat, a oddam mu swoje pieniądze i połowę zysków z tego, co zarobi.

Mimo to, giełda jest mi potrzeba po to, żeby regularnie odkładać pieniądze i je efektywnie inwestować. W nieruchomości inwestuje się zupełnie inaczej. Muszę mieć zdolność kredytową, znaleźć dobrą nieruchomość, znegocjować jej cenę, kupić ją, wyremontować i wynająć, a później nią zarządzać. Potrzebuję trochę większej gotówki na różne koszty (notariusz, podatek PCC, pośrednik, wkład własny - o ile jest potrzebny), ale tę gotówkę też mogę pożyczyć i mogę spokojnie stworzyć plan, który sprawi, że pieniądze te szybko zwrócę, a później będę zarabiał na comiesięcznych dochodach z najmu. Nadwyżki z dochodów z najmu oraz z mojej innej pracy zarobkowej chcę jednak gdzieś na bieżąco inwestować i do tego potrzeba jest mi giełda i biegłość na rynku akcji. 

Podsumowując, nieruchomości wymagają innego rodzaju finansowania niż giełda: 

1) Na nieruchomości potrzebuję kredytów hipotecznych, a na giełdę potrzebuję gotówki. 

2) Na nieruchomości potrzebuję dużej kwoty na raz (może być pożyczona), na giełdę wystarczą niewielkie comiesięczne oszczędności (nie mogą być pożyczone). 

Jeśli myślisz, że się nie znam, bo przecież można inwestować na giełdzie np. z odroczonym terminem płatności (czyli de facto za pożyczone pieniądze), to uspokoję Cię, wiem o tym. W mojej strategii na giełdzie chodzi o bezpieczne regularne oszczędzanie i efektywne inwestowanie, a nie o szukanie okazji za pożyczone pieniądze. Jeśli trafię na okazję, to oczywiście z niej skorzystam, ale nie płaciłbym za akcje kartą kredytową. Kredyty zostawiam przy nieruchomościach, bo jest to znacznie bardziej przewidywalny rynek niż giełda, a koszty kredytu hipotecznego są niewielkie.

Ok, teraz trochę ekshibicjonizmu, przejdźmy do mojego obecnego portfela inwestycyjnego. Dowiesz się na moim przykładzie dlaczego warto zainteresować się funduszami indeksowymi (ETF), a jeśli jesteś początkujący dowiesz się też czym są indeksy, ETF-y i dlaczego 96% funduszy inwestycyjnych nie jest w stanie pokonać rynku. Dowiesz się też jakich oszukańczych praktyk dopuszczają się towarzystwa funduszy inwestycyjnych i od których z nich należy trzymać się z dala.

Mój portfel inwestycyjny. Stan na lipiec 2016





ETF na WIG20 (ETFW20L)

19,55% w moim obecnym portfelu inwestycyjnym to ETF lokujący środki w akcje z indeksu WIG20. Jeśli jesteś początkującym inwestorem i nie wiesz jeszcze co to jest ETF, a może nawet indeks, to czytaj dalej, a wyjaśnię Ci to w prostych słowach.

Co to jest ETF?

ETF to skrót od Exchange-traded fund. Jest to fundusz inwestycyjny, którego celem jest wierne odwzorowywanie wskazanego indeksu, a tytuły uczestnictwa są notowane na giełdzie. 

Ponieważ mojego bloga czyta wielu początkujących inwestorów, krótkie wyjaśnienie czym jest indeks. Indeks to po prostu "koszyk kursów" grupy spółek wybranych według właściwie dowolnego klucza. Podkreślam, że jest to "koszyk kursów", a nie koszyk spółek. W indeksie nie ma żadnych papierów wartościowych, a są jedynie uśrednione dane liczbowe. Indeks to tylko wskaźnik, narzędzie do mierzenia średnich cen, a nie instrument finansowy.

Najpopularniejsze indeksy odzwierciedlają ceny akcji największych spółek na giełdach w różnych krajach. Np. WIG20 to po prostu 20 największych spółek notowanych na polskiej giełdzie, a dokładniej uśredniona cena akcji wszystkich tych spółek. W USA jednym z najpopularniejszych indeksów jest S&P 500, który skupia 500 największych firm w USA. Są również indeksy spółek z określonych branż - np. banki, przemysł, nieruchomości.

Indeksy to tylko coś w rodzaju narzędzia statystycznego. Gdyby dany indeks składał się tylko z dwóch spółek i cena akcji jednej z tych spółek danego dnia osiągnęłaby wzrost na giełdzie o 5%, a cena akcji drugiej ze spółek o 3%, to indeks dla tych spółek wzrósłby tego dnia o 4% (w dużym uproszczeniu, zakładając równy udział spółek w indeksie). Możemy więc przyjąć, że indeks to po prostu wyrażenie uśrednionej zmiany kursu wybranej grupy spółek w danym okresie. W indeksie fizycznie nie ma żadnych akcji ani innych papierów wartościowych. Dlatego nie da się bezpośrednio kupić indeksu.

Żeby "kupić indeks", czyli zarabiać (lub niestety tracić) zgodnie ze zmianą wszystkich razem wziętych spółek z danego rynku, możemy zrobić dwie rzeczy:

1) kupić za równą kwotę akcje każdej spółki z indeksu osobno (np. akcje dwudziestu spółek z WIG20)

albo

2) kupić jednostki uczestnictwa w funduszu indeksowym odwzorowującym zmiany kursu danego indeksu (ETF).

Kupienie akcji każdej ze spółek z WIG20 jest jeszcze w miarę proste, ale z kupieniem akcji wszystkich pięciuset największych spółek w USA może być trudniej. Jeśli kupujemy akcje wszystkich spółek z indeksu osobno, trudno zachować właściwe proporcje kupowanych akcji jeśli dysponujemy ograniczonym kapitałem. 

Na przykład, jeśli chcielibyśmy kupić przynajmniej po jednej akcji z WIG20, musielibyśmy kupić jedną akcję LPP za 4.877 zł. Jeśli chcemy zainwestować 10.000 zł, to nie wystarczy nam środków na nabycie wystarczającej ilości akcji pozostałych spółek. LPP zajęłoby niemal 50% wartości portfela, a chcieliśmy mieć powiedzmy po równo procentowo wszystkich spółek.

Z pomocą w takiej sytuacji przychodzą nam właśnie fundusze typu ETF, które są notowane na giełdzie. Kupując jednostki uczestnictwa w takim funduszu pośrednio nabywamy akcje wszystkich spółek z danego indeksu. Nie stajemy się właścicielami tych akcji i nie będziemy mieli prawa do przyjścia na walne zgromadzenie akcjonariuszy... W tym momencie chodzi nam jednak wyłącznie o zarabianie na zmianie kursu akcji, więc prawa akcjonariuszy nie są nam potrzebne.

Dlaczego ETF?


Na to pytanie poniekąd odpowiedziałem wyżej: żeby korzystać ze zmian kursu wszystkich spółek z danego rynku korzystając z jednego, prostego instrumentu finansowego.

Dlaczego jednak chcę inwestować we wszystkie spółki z WIG20, a nie w wybrany przez siebie portfel spółek? 

Mój portfel obecnie składa się i tak w ponad pięćdziesięciu procentach z zaledwie dwóch dużych spółek, więc w pozostałej części chciałem go maksymalnie zdywersyfikować. W Grupę Azoty i w Giełdę Papierów Wartościowych (tak, Giełda Papierów Wartościowych także jest spółką notowaną na Giełdzie Papierów Wartościowych, czyli na samej sobie - taka incepcja...) zainwestowałem ze względu na bardzo niski kurs i perspektywę wzrostu. Nie wiem co wyjdzie lepiej, na razie jestem w grze i chcę być z Wami, moimi czytelnikami, uczciwy. Pokazuję na bieżąco co robię, a nie chwalę się jedynie wybranymi sukcesami po fakcie... tak jak to niestety robią różne towarzystwa funduszy inwestycyjnych.

* Oszukańcze "genialne fundusze". Nie daj sobie ich wcisnąć


Wiele towarzystw tworzy kilka lub kilkanaście funduszy inwestycyjnych i konstruuje dla każdego inny portfel. Inwestowanie w ramach tych kilku funduszy to właściwie czysta statystyka. Jak napisał Tony Robbins w książce "Money. Mistrzowska gra. 7 prostych kroków do finansowej wolności", jeśli wpuścisz sto małp na salę gimnastyczną i nauczysz je rzucać monetą, to kiedyś jedna z małp wyrzuci dziesięć razy z rzędu reszkę. Statystyka. Czy to znaczy, że tą małpę można pokazywać jako mistrzynię wyrzucania reszki? No właśnie. A fundusze inwestycyjne tak robią

Dokładne statystyki na ten temat przedstawia również laureat nagrody Nobla z ekonomii Daniel Kehneman w książce "Pułapki myślenia". Pokazuje on tam dokładne badania potwierdzające, że wyniki zarządzających funduszami na Wall Street przypominają standardowy rozkład statystyczny, czyli w rzeczywistości nie różnią się od loterii (innymi słowy, są jak rzucanie monetą przez grupę małp albo strzelanie z karabinu w płot).

Spośród wielu założonych przez dane towarzystwo funduszy, ten który wstrzeli się w trend jest pokazywany jako super "genialny" produkt i jest wciskany wielu naiwnym inwestorom przez rozmaitych doradców i panie z okienka w banku. Pozostałe fundusze nie są reklamowane i są usypiane. Historyczne wyniki takiego "genialnego" funduszu jednak nic nie znaczą i inwestorzy, którzy kupują taki "genialny" fundusz na górce bardzo często tracą wiele pieniędzy. To tak jak oczekiwać od tej małpy, która wyrzuciła dziesięć razy z rzędu reszkę, że wyrzuci ją też po raz jedenasty.

Mnie samego spotkała taka historia przed 2008 r., gdy mało jeszcze wiedziałem o finansach i kupiłem jednostki uczestnictwa za niewielkie oszczędności na początku czasów studenckich. Jak wiadomo wkrótce nastąpił kryzys i straciłem połowę oszczędności. Wiele mnie to jednak nauczyło bo od tamtego czasu śledziłem trendy na rynkach i zrozumiałem, że gdybym kupił ten fundusz zaledwie pół roku później, podwoiłbym swoje oszczędności. Od tamtego czasu kupuję tylko w dołkach. Długo myślałem, że po prostu miałem pecha, że zainwestowałem tuż przed kryzysem, ale teraz, gdy poznałem marketingowe mechanizmy reklamowania funduszy, uważam, że zostałem po prostu naciągnięty. 

Jest na świecie zaledwie garstka funduszy, które w długich okresach pokonują rynek (tj. które mają lepsze wyniki niż zwykły indeks giełdowy typu WIG20). Trudno jest prawidłowo zlokalizować dołek w funduszu, który jest zarządzany według fantazji zarządzających. Trudno też przewidzieć, czy dołek funduszu jest przejściowy, czy też jest to początek końca tego funduszu. Znacznie łatwiejsze jest zlokalizowanie odpowiedniego "dołka" w funduszu, który odzwierciedla zmiany na rynku dwudziestu największych polskich lub pięciuset największych amerykańskich spółek. 

Trwałe załamanie się funduszu odzwierciedlającego kurs akcji grupy największych firm w danym kraju oznaczałoby trwały upadek gospodarki danego państwa. Jest to scenariusz dużo mniej prawdopodobny niż nieudolność zarządzających jakimś funduszem albo porażka kilku firm, w które akurat zainwestował jakiś aktywnie zarządzający funduszem.


Dlaczego ETF na WIG20?

WIG20 znajduje się obecnie dosyć nisko, czego nie można powiedzieć o S&P 500 (mimo pewnych spadków). W Polsce rynek już zareagował na zmianę rządu, na straszenie zmianami w OFE oraz na Brexit. W rzeczywistości wszystkie te zjawiska nie wywołają raczej żadnych poważnych konsekwencji w gospodarce, ale ceny akcji potaniały. Nie jestem wcale w stu procentach przekonany, że giełda nie pójdzie jeszcze niżej, ale - zakładając długi horyzont czasowy inwestowania - wiem, że warto kupić w momencie, gdy akcje są już przecenione i najwyżej dokupić jeszcze w większym dołku.

Tak wyglądają notowania ETF WIG20 w chwili, gdy piszę ten artykuł, a kilka dni po tym, jak nabyłem jednostki uczestnictwa w tym funduszu:

źródło: www.analizy.pl
Jak widać, fundusz w momencie gdy go kupowałem był dosyć nisko, czyli można go było kupić "w promocji".

UWAGA: Nie chcę aby ktokolwiek traktował ten tekst jako rekomendację z mojej strony. Nie wiem co będzie się działo na rynku, gdy będziesz czytał ten artykuł. Traktuj te rady raczej jako inspirację do znalezienia "metody", niż jako rekomendację do korzystania z konkretnych funduszy, czy kupowania konkretnych akcji.

z karty produktu
Jak widać w tabelce obok, skład portfela inwestycyjnego w funduszu ETF WIG20 nie odzwierciedla równej proporcji wszystkich spółek z indeksu. 

Zarządzający funduszem wybierają spółki, które ich zdaniem w danym okresie warto mieć w portfelu, jednakże mimo znaczącej przewagi czterech spółek w funduszu, fundusz ten i tak dosyć wiernie odwzorowuje zmiany notowań indeksu WIG20.

Dzięki takiej strategii mam zapewnioną odpowiednią dywersyfikacji i nie muszę się sam zajmować dbaniem o odpowiednie proporcje spółek w funduszu - zrobi to za mnie zarządzający... Mimo, że co do zasady nie ufam żadnym zarządzającym funduszami, w przypadku funduszu indeksowego jestem skłonny im zaufać. Jest tak ponieważ nie oszukują mnie, że będą próbowali "pokonać rynek", co jak wspomniałem nie udaje się 96% zarządzających.

Jeśli interesuje Cię temat inwestowania i pogłębiania swojej inteligencji finansowej, zapisz się do newslettera na dole po prawej. Daj też znać w komentarzu, jeśli masz jakieś pytania.


Książki wykorzystane w artykule:

Anthony Robbins - "Money. Mistrzowska gra. 7 prostych kroków do finansowej wolności"

Daniel Kehneman - "Pułapki myślenia"


{ 1 komentarze... read them below or add one }

Najciekawsze materiały prosto na Twojego maila:

Zgadzam się z Polityką Prywatności

O autorze:

O autorze:
Wojciech Gil - przedsiębiorca, inwestor, właściciciel WG Property sp. z o.o. (inwestycje w nieruchomości) oraz Home Share sp. z o.o. (pokoje na wynajem dla studentów). Z wykształcenia prawnik i historyk, z zamiłowania pasjonat wszelkich form przedsiębiorczej działalności człowieka.

Śledź na Facebooku:

Wojciech Gil. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szkolenie:

- Copyright © wojciechgil.pl -Metrominimalist - Designed by Johanes Djogan -