k

"kto goni za rozkoszą przede wszystkim zaniedbuje swą wolność i wolnością płaci za przyjemności żołądka, tak że nie on kupuje rozkosz, ale siebie samego sprzedaje rozkoszy"


-Lucjusz Anneusz Seneka, "O życiu szczęśliwym"

Byłem kiedyś na dosyć dużej konferencji (kilkaset osób) z udziałem specjalistów od rynku nieruchomości. Wśród prelegentów był Sławek Muturi słynący ze swojej filozofii "wolności finansowej" dzięki inwestowaniu w nieruchomości. Sławek zadał pytanie słuchaczom: "ile jest na sali osób wolnych finansowo?". Na sali było wielu inwestorów, wyglądających jak milion dolarów ludzi biznesu, ludzi z korporacji i przedsiębiorców. Ale rękę podniósł tylko jeden facet w swetrze.

Wielu z Was pyta mnie o to jak osiągnąć wolność finansową. Muszę Wam zatem jasno odpowiedzieć, że wolność finansowa jest wypadkową dwóch czynników: (1) Twoich oczekiwań finansowych w danym okresie oraz (2) Twoich pasywnych przychodów w danym okresie. Wiele osób skupia się nadmiernie tylko na jednym z tych aspektów: albo skupiają się mocno na oszczędzaniu, albo łapią się za każdy biznes, który obiecuje "pasywne przychody".

Na początku jednak musisz sobie odpowiedzieć jasno właśnie na pytanie: jakie są Twoje oczekiwania (potrzeby) finansowe w danym okresie. Dla ułatwienia przyjmijmy, że jest to miesiąc, bo większość osób zarabia i wydaje w skali miesiąca. W tym momencie wiele osób zamiast o wolności finansowej myśli o bogactwie. Ludzie zaczynają myśleć kategoriami: "chcę zarabiać 20.000 zł miesięcznie". OK, nie ma w tym nic złego, ale jeżeli teraz zarabiasz na etacie 2.500 zł i pokrywa to Twoje wszystkie koszty, to czy nie byłbyś wolny finansowo, gdybyś np. z portfela nieruchomości pasywnie zarabiał 2.500 zł miesięcznie? Nie musiałbyś już wstawać do pracy i miałbyś co miesiąc dokładnie tyle samo, co zarabiasz pracując 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu, 4 tygodnie w miesiącu. Wtedy możesz się śmiało zająć zarabianiem dodatkowych 20.000 zł :)

Chęć szybkiego zdobycia bogactwa to silna emocja, na której grają często różni naciągacze. No może nie zawsze naciągacze, nie chcę nikogo urazić - osoby, które proponują różne formy biznesowej współpracy, z której można zarabiać "pasywnie" bardzo dużo pieniędzy... pod warunkiem, że się sprzeda bardzo dużo produktu X, osobom, które też sprzedadzą innym osobom ten produkt X... Nie ma w tym nic złego, jeśli chcesz pracować przez kilka lat jako sprzedawca. Taki jest jednak fakt: musisz być przez kilka lat sprzedawcą, co jest jednym z najtrudniejszych zawodów na świecie. Jest to zawód pasjonujący, sam się szkole w tym zakresie i pasjonuje mnie sprzedaż, ale nie chcę być sprzedawcą w cudzej firmie. Wolę budować swoją firmę i prawdziwie pasywne źródła przychodu - niezależne od tego, czy coś będę sprzedawał, czy nie. Jest to prostsze niż myślisz.

Zarabiając średnią krajową masz zdolność kredytową umożliwiającą zakup nieruchomości, którą możesz wynająć z zyskiem min. kilkaset zł miesięcznie. Skup się na tym, żeby zarabiać przynajmniej tę średnią krajową i ucz się w międzyczasie inwestować w nieruchomości. Po trzech miesiącach pracy na etacie na umowie na czas nieokreślony masz już zdolność kredytową. Jeśli nie masz szansy na taką umowę możesz przejść na samozatrudnienie, wtedy na zdolność musisz czekać dłużej, ale masz większą możliwość wpływania na swoje dochody. Możesz minimalizować koszty i zwiększać dochody, wykażesz je później na rozliczeniu podatkowym, a bank udzieli Ci kredytu na zakup nieruchomości. Naucz się nabywać nieruchomości, które generują min. 1.000 zł miesięcznie czystego zysku. Jeśli do tej pory zadowalała Cię średnia krajowa, to po zakupie trzech takich nieruchomości będziesz wolnym finansowo człowiekiem. 

Jeśli sam będziesz zarządzał najmem, będziesz część czasu poświęcał na prowadzenie tego "biznesu". Jeśli nie chcesz sam zarządzać najmem, to możesz oddać mieszkanie w zarządzanie profesjonalnej firmie, a swój czas możesz poświęcić na coś innego.

Wiem, że to nie jest recepta natychmiastowa. Jeśli teraz nie masz stałych dochodów, nie masz wiedzy o nieruchomościach, nie wiesz jak zacząć, to pewnie nie osiągniesz "wolności finansowej" za 3 miesiące. Każda podróż zaczyna się jednak od pierwszego kroku. Zaciśnij zęby i znajdź pracę, która da Ci stały dochód albo zbuduj biznes - ale skup się najpierw na płynności i stałych dochodach, a nie na szukaniu wielkich pieniędzy (no chyba, że masz świetny pomysł lub dostęp do świetnych transakcji). Jeśli już masz pracę albo biznes, to bierz się za naukę inwestowania. Czas i tak mija, więc nie szukaj wymówek, że to potrwa zbyt długo. Gwarantuję Ci, że "ekspresowe sposoby" na zarabianie "dużych pieniędzy" też wymagają zwykle bardzo dużo czasu i pracy, która może się okazać niewspółmierna do tego co zarobisz. Często się bardzo zawiedziesz. 

Przekucie nawet skromnych, ale regularnych dochodów w zdolność kredytową, a zdolności w aktywa (nieruchomości) pozwoli Ci zgromadzić majątek wart wiele więcej niż to, co możesz oszczędzić z zarobków. Tak działa dźwignia finansowa. Nie musisz być bogaty, żeby zacząć inwestować w nieruchomości, ale możesz stać się bogaty dzięki inwestowaniu w nieruchomości.

Analizując wiele modeli biznesowych począwszy od moich skromnych pomysłów biznesowych, a skończywszy na strukturach dużych biznesów, przy których optymalizacji podatkowej zawodowo pracuję pracowałem zauważyłem, że firmy, które chcą tworzyć aktywa w celu uzyskiwania "pasywnych przychodów" postępują według podobnego schematu. Nazwałem to "schematem budowy aktywów". Najciekawsze jest to, że możesz ten schemat zastosować niezależnie od tego, czy jesteś dużą korporacją, czy skromnym pracownikiem etatowym.

Tak wygląda przepływ pieniężny zwyczajnej osoby:



Zobacz teraz co się stanie, jeżeli dołożysz do prostego schematu: "zarabiam i wydaję" element "inwestycji w aktywa" z wykorzystaniem kredytu, który będziesz spłacał nawet z dochodów uzyskiwanych z pracy (czyli nie mówię tu nawet o spektakularnych zyskach na inwestycji, ale o wychodzeniu na "zero"):


Dzięki temu, że pieniądze zarabiane dzięki pracy najpierw przeznaczasz na spłatę kredytu hipotecznego na zakup nieruchomości, która przynosi Ci regularne dochody, zyskujesz w swoim portfelu aktywa, które generują pasywny przychód. A co się stanie, jeśli pasywny przychód będzie tak duży, że pokryje Twoje regularne wydatki i spłaci ratę kredytu? Zobacz:


W sytuacji, w której Twoje aktywa (zwykle nieruchomości) pokrywają Twoje comiesięczne wydatki oraz same się spłacają, Ty możesz stać się człowiekiem wolnym finansowo. Napisałem "możesz" bo zależy to po pierwsze od Twojej woli: czy zadowolisz się standardem życia, a po drugie, od tego, czy dobrze zarządzasz inwestycją i czy aby na pewno zawsze aktywa będą pokrywały Twoje wydatki. Jestem realistą i nie będę Ci opowiadał bajek, że budowa wolności finansowej to obiad u cioci ;) Aktywami musisz zarządzać jak firmą, a jeśli okażesz się słabym inwestorem, to Twoja "wolność finansowa" może się poważnie zachwiać. Pocieszę Cię:

1) jeśli nie będziesz się czuł na tyle silny w zarządzaniu swoim biznesem możesz nadal pracować gdzieś na etacie a wolny czas poświęcać na naukę i szlifowanie praktyki;
2) możesz pracować nad zwiększeniem przychodów tak, aby było Cię stać na profesjonalną firmę zarządzającą Twoimi inwestycjami (pamiętaj jednak, że "pańskie oko konia tuczy").

Jeśli nawet Twoja inwestycja będzie ledwo wychodzić "na zero", to i tak mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Lepiej za 30 lat mieć spłaconą nieruchomość na wynajem niż liczyć na państwową emeryturę... Chyba, że Ty na emeryturę liczysz, no to nie wiem... W każdym razie, w najgorszym scenariuszu "wychodzenia na zero", Twoja sytuacja po spłacie kredytu będzie taka:


To chyba mimo wszystko pozytywny scenariusz.

Tak się właśnie buduje aktywa. Nie przychodzi to samo, łatwo i szybko, ale gwarantuję Ci, że jeśli poświęcisz wystarczająco dużo czasu i energii na naukę inwestowania i przekujesz swoje dochody w budowanie portfela aktywów, to staniesz się człowiekiem wolnym finansowo.

Analizując powyższe schematy chyba domyślasz się, że jeżeli Twoje wydatki będą ciągle rosły i najpierw będziesz dążył do "bogactwa" przejawiającego się w coraz większej konsumpcji, to Twoje aktywa nie będą rosły i Twój przychód pasywny nigdy nie pokryje Twoich wydatków. Moim zdaniem planem znacznie pewniejszym na osiągnięcie obu: wolności finansowej i bogactwa, jest zajęcie się najpierw tym pierwszym. Choć jest to tylko moje zdanie, a znam i przypadki odwrotne.

Rzymski filozof stoicki Seneka pewnie by powiedział, że aby dojść do wolności finansowej należy kierować się cnotą, umiarem i nie pożądać żadnych rozkoszy, aby nie stać się ich niewolnikiem i zamiast kupować sobie wolność, siebie sprzedawać za nietrwałe zbytki. Lepiej już kupić jakieś aktywa ;)


***

O takiej filozofii inwestowania dowiesz się więcej na jednym z moich seminariów. Poznasz też tam wiele w 100% praktycznych metod jak zacząć inwestować tak, aby osiągnąć wolność finansową. 

Zobacz gdzie odbywa się najbliższe seminarium:





Przydatne linki:

VIDEO: Zwiedzamy mieszkanie inwestycyjne [zobacz w co ja inwestuję]
Artykuł: Jak kupić właściwą nieruchomość 
Artykuł: Największe ryzyko w inwestowaniu w nieruchomości
Artykuł: Trzy książki, które ogromnie rozwiną Cię mentalnie


Jeśli chcesz na bieżąco otrzymywać podobne artykuły, zapisz się:

{ 1 komentarze... read them below or add one }

Najciekawsze materiały prosto na Twojego maila:

Zgadzam się z Polityką Prywatności

O autorze:

O autorze:
Wojciech Gil - przedsiębiorca, inwestor, właściciciel WG Property sp. z o.o. (inwestycje w nieruchomości) oraz Home Share sp. z o.o. (pokoje na wynajem dla studentów). Z wykształcenia prawnik i historyk, z zamiłowania pasjonat wszelkich form przedsiębiorczej działalności człowieka.

Śledź na Facebooku:

Wojciech Gil. Obsługiwane przez usługę Blogger.

- Copyright © wojciechgil.pl -Metrominimalist - Designed by Johanes Djogan -