k

Ekonomia dzielenia się wkurza ministra finansów, zabetonowane korporacje i... Gazetę Wyborczą. Dla jednych to szansa na dorobienie, dla niektórych nowy zawód, dla innych oszukiwanie systemu.

Airbnb, portal służący do wynajmowania prywatnych pokoi, mieszkań, domów a nawet łodzi, stał się zdaniem lokalnych władz przykrywką dla nielegalnie prowadzonych hosteli (www.pierwszymilion.forbes.pl). Zdaniem prokuratora stanowego jednego ze stanów w USA większość osób wynajmujących lokum poprzez Airbnb działa niezgodnie z obowiązującym prawem. 

Z kolei aplikacja Uber, służąca do zamawiania prywatnych taksówek, jest znienawidzona w wielu krajach przez taksówkarzy, którym prywatne osoby zabierają klientów. W Hiszpanii Uber został zdelegalizowany, a w Korei Południowej prokuratura w Seulu oskarżyła firmę Uber o złamanie przepisów o transporcie publicznym.



Jeśli niekontrolowane, to od razu niebezpieczne?

Niekontrolowana przez państwo działalność gospodarcza zawsze wydaje się być bardziej niebezpieczna niż działalność kontrolowana. No właśnie - wydaje się. A może nam tak wmówiono? Np. w Indiach został zatrzymany kierowca Ubera, którego pasażerka oskarżyła o gwałt i pobicie. Incydent ten oczywiście stał się wielkim argumentem w ustach wszelkich zwolenników regulacji, kontroli państwowej, a przede wszystkim w ustach taksówkarzy nienawidzących Ubera. 'Drobnym faktem' w tej sprawie pozostaje jednak to, że w Indiach panuje ostatnio nasilona fala gwałtów bez względu na to, czy działa tam Uber, czy nie.

Przeciwko portalowi Airbnb protestują hotelarze powołując się na to, że osoby wynajmujące prywatne pokoje łamią prawo. Jakie niby prawo łamią? Pozornie całkiem słuszne: prawo regulujące działalność hoteli służy bezpieczeństwu gości, nakłada na hotele specjalne obowiązki w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa gościom oraz ich mieniu pozostawionemu w hotelu. Prawda jest jednak taka, że każdy odpowiada za wyrządzenie szkody drugiej osobie na podstawie ogólnych przepisów kodeksu cywilnego (przynajmniej w Polsce i w większości cywilizowanych krajów). Osoba wynajmująca swoje mieszkanie prywatnie odpowiada za bezpieczeństwo osoby, której udostępnia lokal.

Ostatnio słyszałem historię o kobiecie, która została uśpiona przez jakichś Azjatów i spakowana do kartonu gotowego do wysyłki - w legalnie działającym centrum handlowym pod Warszawą. Udało się ją uratować bo mąż przytomnie wezwał szybko policję, a ta - zdaje się czując o co chodzi - przyjechała z psami tropiącymi, które znalazły kobietę w pudle. Jaki jest wniosek z tej historii? Uregulowane działanie jakiejś instytucji wcale nie zapewnia bezpieczeństwa. Specjalnie nie napisałem "legalne działanie" bo wynajmowanie swojego mieszkania przecież też jest "legalne" bez formalnego zakładania hotelu.

Osobom prywatnie wynajmującym mieszkania na Airbnb albo wożącym ludzi prywatnymi samochodami poprzez Uber zarzuca się również niepłacenie podatków. Podatków mogą nie płacić tak samo zarejestrowane firmy, jak i prywatne osoby - w obu przypadkach jest to łamanie prawa. Oczywiście w przypadku zarejestrowanych firm mniejsze jest prawdopodobieństwo niepłacenia podatków bo zarejestrowane firmy bardziej boją się kontroli, niż osoba dorabiająca kilka złotych miesięcznie na wynajmowaniu pokoju albo podwożeniu ludzi. To jednak cały czas pozostaje kwestia uczciwości. Osoba nierejestrująca działalności gospodarczej, która wynajmuje pokoje, też powinna płacić podatki od dochodów z najmu (obojętnie czy przez Airbnb, czy nie). Gniew władz skarbowych skierowany w stronę Airbnb lub Uber jest zatem nieuzasadniony.

Właściwie skarbówka powinna się cieszyć, bo nawet jeśli większość osób wynajmujących pokoje albo wożących ludzi nie płaci podatków, to i tak na rynku pojawia się dzięki Airbnb i Uber więcej podatników, z których część podatki zapłaci. Jakby nie Airbnb albo Uber, to w ogóle żadna z tych osób nie dorabiałaby na wynajmie albo jeżdżeniu i może więcej osób brałoby zasiłki...


Tajemnica sukcesu Uber i Airbnb? Programy partnerskie

Szukałem ostatnio noclegu w Hiszpanii poprzez Airbnb i wyskoczyła mi propozycja zaproszenia swoich znajomych do korzystania z tego portalu. Ponieważ zalogowałem się na Airbnb za pośrednictwem Facebooka i podałem maila na gmailu, to oczywiście Airbnb uzyskał dostęp do moich kontaktów... Ok, można mieć pretensję, że to przegięcie z naruszaniem prywatności, ale sam wybrałem taki sposób logowania dla własnej wygody, więc mam za swoje... Wyskoczyło mi okienko, w którym zaproponowano mi, że jeśli zaproszę swoich znajomych, to od każdego, kto skorzysta z Airbnb dostanę 92 zł, a znajomy dostanie drugie 92 zł na swoją pierwszą podróż. Większą kwotę dostanę, jeśli jakiś znajomy zostanie gospodarzem i przyjmie gości.

Na ogół nie robię takich rzeczy, ale Airbnb darzę sporą sympatią, wiem, że są tam oferty godne polecenia, więc po chwili zastanowienia, czy nie mam wśród kontaktów kogoś, kto by się obraził, kliknąłem, żeby Airbnb wysłał zaproszenie do moich kontaktów. Poszło ok. 600 maili.

Oto, co zobaczyłem:


www.airbnb.pl/c/wgil?s=8


Czy to nie genialny sposób na marketing? Jeszcze nikt z moich znajomych nie skorzystał z portalu, ale potencjalnie czeka na mnie ponad 200.000 zł na podróże - gdyby moi wszyscy znajomi skorzystali z portalu Airbnb. Oczywiście średnio w to wierzę. Jeśli skorzysta 20 osób to będzie max. Ale muszę przyznać, że jest to niezła motywacja do promowania tego portalu (pewnie po części dlatego piszę ten artykuł, chociaż bardziej zależy mi na pokazaniu mechanizmu budowania marki za pomocą programów partnerskich - nie liczę na to, że masowo zaczniecie jeździć po świecie nocując w mieszkaniach wynajętych przez Airbnb z mojego linka). 


Przyznajcie jednak, że jest to genialny sposób na promowanie biznesu. Właściciele Airbnb - skądinąd obecnie już multimilionerzy - nie musieli mi nic zapłacić, a ja poinformowałem o ich biznesie ponad 600 znajomych.

Znajomi dostali taki obrazek na maila:


www.airbnb.pl/c/wgil?s=8
Kliknij obrazek, to też dostaniesz ;)

 

Co wkurza Gazetę Wyborczą?

Sukces Airbnb i Uber wpisuje się w trend "ekonomii dzielenia się". Gazeta Wyborcza oczywiście się wkurza, że jest to dzielenie się... "z milionerami". Autor tekstu "Podziel się. Z milionerem" - jak przystało na dziennikarza GW - opowiada głupoty oburzając się, że na portalach takich jak Airbnb, czy aplikacjach w stylu Uber najwięcej zarabiają ich właściciele - multimilionerzy. No oczywiście, że właściciele zarabiają najwięcej, ale dzięki efektowi skali. Nie zarabiają największej części marży na pojedynczej transakcji, bo nikomu by się nie opłacało z tego korzystać. Autor jest oczywiście oczytany, jak przystało na dziennikarza GW, więc przytacza XIX-wieczne kopalnie z powieści Dickensa i stwierdza, że właśnie z tym kojarzy mu się "ekonomia dzielenia się". Biedni właściciele mieszkań i kierowcy ciężko pracują wynajmując apartamenty i wożąc prywatnymi samochodami klientów wielkiej globalnej korporacji, która spija całą śmietankę. Dziwne, że wcześniej nie przeszkadzał im booking.com, który pobiera zdaje się do 20% od ceny zarezerwowanego pokoju w hotelu.

Czy dziennikarz GW zastanowił się, jakim cudem ludzie w żaden sposób nie zmuszeni do wynajmowania pokoi przez Airbnb, robią to akurat przez ten portal? Może Airbnb jednak im w czymś pomaga i uważają, że opłaca im się odpalić kilka procent właścicielom serwisu? Czy Gazeta Wyborcza nie zarabia na reklamach?

Drogi autorze tekstu "Podziel się. Z milionerem", pozwól, że coś Ci uświadomię. Twój tekst jest tylko kontentem, mającym przyciągnąć uwagę czytelników do reklam, które się wyświetlają obok Twojego teksu. Tylko za to Ci płacą. A zarabia na tym najwięcej korporacja, spółka akcyjna Agora S.A. I wiesz co? Nie lubisz Airbnb, bo Airbnb nigdy nie zapłaci Agorze S.A. za reklamę, bo płaci za tę reklamę własnym użytkownikom, którzy reklamują portal społecznościowo. Niestety nie płaci z góry, możesz nazwać mnie frajerem, bo promuję ten portal bez gwarancji zarobku, ale to właśnie takie firmy jak Uber, czy Airbnb pozwalają zarabiać indywidualnym osobom, a nie wielkim tytułom gazet, korporacjom taksówkowym, czy hotelom.
"Nie kupujcie całego tego zgiełku wokół ekonomii dzielenia się. Ten nowy model biznesowy w dużej mierze oparty jest na unikaniu regulacji i łamaniu prawa" - ostrzegał w "Guardianie" Dean Baker, szef Centre for Economic and Policy Research. I dodał, że choć dzisiejsza biurokracja nie jest może idealna, to "nie ma sensu wyłączać całej klasy firm z zasad bezpieczeństwa czy płacenia podatków tylko dlatego, że działają przez internet". "Dziś takie serwisy nagradzają małą grupę ludzi za znalezienie kreatywnych sposobów na oszukanie systemu" - podsumował Baker. (www.wyborcza.pl, "O lewicowych marzeniach i ciężkich pieniądzach", 5.09.2014).
Wyłączanie z zasad bezpieczeństwa i płacenia podatków? A kto kogo wyłącza? Nie słyszałem o nowym zwolnieniu z opodatkowania albo z odpowiedzialności cywilnej i karnej. Ludzie transparentnie w internecie pokazują swoje dane udostępniając mieszkania i samochody. Jeśli złamią prawo, wyrządzą komuś szkodę na majątku lub krzywdę, to można ich sądzić i skazywać. Urzędy skarbowe mogą tym ludziom robić kontrole tak samo, jak przedsiębiorcom (chociaż im nie życzę). Oszukanie systemu? Tak, oszukanie systemu, w którym rządzą wielkie korporacje i biurokracja. Lewicowe marzenia pewnie zostałyby spełnione, gdyby "ekonomia dzielenia się" opierała się na bezpłatnym dzieleniu się. Ciekawe kto by wtedy na te wszystkie nieruchomości i samochody do dzielenia się zarobił.



P.S.

Polecam przy okazji mój inny tekst o Uberze: Jak jeździć taksówką za darmo


{ 1 komentarze... read them below or add one }

  1. Rozumiem, że wg. autora AirBnb i Uber to nie są korporacje, a ich sukces opiera się tylko na tym, że mieli dobry pomysł i niezły marketing. No i oczywiście nie stają za tymi firmami duże pieniądze od inwestorów. W skrócie przyjechał dobry wujek Sam, a Polacy się oburzają bo nie rozumieją tak postępowej idei.

    OdpowiedzUsuń

Najciekawsze materiały prosto na Twojego maila:

Zgadzam się z Polityką Prywatności

O autorze:

O autorze:
Wojciech Gil - przedsiębiorca, inwestor, właściciciel WG Property sp. z o.o. (inwestycje w nieruchomości) oraz Home Share sp. z o.o. (pokoje na wynajem dla studentów). Z wykształcenia prawnik i historyk, z zamiłowania pasjonat wszelkich form przedsiębiorczej działalności człowieka.

Śledź na Facebooku:

Wojciech Gil. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szkolenie:

- Copyright © wojciechgil.pl -Metrominimalist - Designed by Johanes Djogan -