k

10 zasad sukcesu od miliardera











W skrócie o Rayu

Ray Dalio to amerykański inwestor, manager funduszy hedgingowych, filantrop. Założył jeden z największych na świecie fundusz hedgingowy, uznawany za jednego ze 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie. 

W książce "Money. Mostrzowska gra" Tony Robbins opisał genialne metody inwestowania Raya Dalio, które zapewniły funduszowi zarządzanemu przez Raya regularne zyski przez szereg lat, co jest niezwykłą rzadkością. Niemal żaden inwestor w długim okresie nie jest w stanie pokonać rynku. Ray robi to od wielu lat obracając miliardami dolarów.

Ray urodził się w dzielnicy Queens w Nowym Jorku jako jedyne dziecko muzyka jazzowego. Pierwsze akcje kupił, gdy miał 12 lat. Wybrał akcje Northeast Airlines ponieważ mógł je kupić za 5 dolarów. Wspomina, że nienawidził szkoły i nie lubił się uczyć. Zawsze najbardzije kochał wolność i poważnie zaczął uczyć się na studiach, ponieważ miał wolny wybór w doborze zajęć. Skończył Long Island University oraz uzyskał tytuł MBA na Harvardzie.


Zasady Raya Dalio opracowane subiektywnie przeze mnie

Opracowałem (nieco subiektywnie) 10 zasad sukcesu, o których wspomina Ray Dalio w załączonym video. Ray mówi o wielu sprawach, można by je streścić do pięciu zasad albo szczegółowo opisać kilkanaście. Mi udało się streścić je do dziesięciu. Najlepiej obejrzyj video, ale jeśli wolisz przeczytać o zasadach sukcesu Raya, które sam wybrałem i opatrzyłem własnym komentarzem, to zapraszam Cię do lektury.


1) Musisz mieć cele 

O tym napisano już chyba wszystko. Nie można jednak zignorować tego tematu, Ray Dalio stawia cele na pierwszym miejscu jeśli chodzi o drogę do osobistego i finansowego sukcesu. 

*(Jeśli chcesz nauczyć się wyznaczać cele, możesz sięgnąć do genialnej książki Briana Tracy "Plan Lotu").



2) Musisz podążać za celami rozwiązując problemy

Samo posiadanie celów nie wystarczy. Cele osiąga się podążając za nimi drogą, która jest usłana problemami. To pokonywanie problemów, konsekwentnie, jeden po drugim, prowadzi nas do celu i do sukcesu.


3) Musisz rozpoznawać prawdziwe źródło problemów i uczyć się na błędach

Muisz nauczyć się zauważać nie pojedyńcze problemy, ale "rodzaje problemów". Musisz zacząć zauważać, jakie rodzaje problemów powtarzają się stale w Twoim życiu, jaki jest ich schemat, jakie przyczyny i jakie skutki. 

Zamiast doraźnego rozwiązania pojedyńczego problemu, możesz wówczas odkryć sposób na radzenie sobie już zawsze z danego rodzaju problemami oraz możesz wyeliminować pewne problemy raz na zawsze.



4) Musisz pozbyć się barier Twojego ego by zdiagnozować problemy

Aby zdiagnozować swoje problemy musisz wyzbyć się barier Twojego ego, które nie dopuszcza Cię abyś przyznał się do tego z czego wynikają Twoje problemy.

Nasze problemy na ogół wynikają z naszego wnętrza, z tego jacy jesteśmy. Większość ludzi wini jednak otaczającą rzeczywistość. 

Jeśli staniesz w prawdzie przed samym sobą i nauczysz się obserwować siebie a w końcu zrozumiesz jaki jesteś naprawdę, to znajdziesz rozwiązanie wszystkich swoich problemów.

Jeśli nie przekroczysz bariery ego, bez końca będziesz powtarzał te same błędy.

Bariera Ego jest najgorszą przeszkodą w drodze do sukcesu. Kluczem do sukcesu jest zrozumienie swoich błędów, a zrozumieć można je tylko wtedy, gdy się do nich przyznasz, pogodzisz się z nimi i wyciągniesz z tego naukę. Nie powinieneś karać się za błędy jak ma to miejsce w szkole. Obserwuj, ucz się, usuwaj prawdziwe źródła problemów.



5) Zaplanuj co zrobisz z tymi problemami

Gdy już zdiagnozujesz jakie masz problemy - czyli jakie cechy Twojej osobowości powodują problemy - musisz zaplanować co z tym zrobisz. 

Nie przejmuj się tym, że okazało się, że problem leży w Twojej osobowości - problem jest tylko jedną stroną jakiejś cechy, musisz się nauczyć wykorzystywać drugą, mocną stronę tej cechy.

Na przykład może okazać się, że jesteś osobą bardzo kreatywną, a jednocześnie nierzetelną, zawalasz terminy, nie kończysz różnych zadań. Bardzo wysoka kreatywność idzie często w parze z niesolidnością w dokańczaniu zadań ponieważ osoby kreatywne właśnie w taki sposób myślą - mają wielką wizję, cały czas ją tworzą i udoskonalają, ale zapominają, że "zrobione jest lepsze niż idealne" ("Done is better than perfect"). 

Jeśli odkryjesz w sobie taką cechę znajdź sposób jak ją dobrze wykorzystać. Popracuj nad solidnością albo stwórz zespół z osobami, które uzupełnią Twoje brakujące cechy. 

Jeśli jesteś kreatywnym przedsiębiorcą, możesz być kiepskim managerem. Najlepiej znajdź dobrego managera, a jeśli na razie nie możesz sobie na to pozwolić, to trenuj dyscyplinę i szkol się w temacie zarządzania.


6) Naucz się widzeć rzeczywistość taką, jaka jest i uczy się z niej

Dostrzega rzeczywistość taką jaka jest naprawdę, a nie taką jaka wyłania się z powszechnych poglądów i opinii. Jak to zrobić? Zobacz punkt 8 i 9 tej listy.


7) Polub dwuznaczność

Ray Dalio mówi, że słabości są drugą stroną siły - drugą stroną tego samego medalu. Nie możesz się nauczyć jeździć na nartach, jeśli się nie poprzewracasz na początku. Z jednej strony jest ryzyko, z drugiej strony jest zysk, z jednej strony są porażki, z drugiej sukces. Tak działa ta gra, to powinno być dla Ciebie obojętne emocjonalnie. Po prostu ucz się na porażkach i idź do przodu nie biorąc niczego do siebie.


8) Ciesz się jeśli nie masz racji, szukaj osób, które mają zupełnie inne zdanie

Większość ludzi cieszy się, jeśli na koniec dyskusji powiedzą "a nie mówiłem!". Jednak wtedy niczego się nie uczą. 

Rozmawiaj z ludźmi, którzy mają zupełnie inne spojrzenie i ucz się. Nie zawsze musisz mieć rację. Tylko w ten sposób będziesz się uczył przez całe życie i udoskonalisz swoje sposoby radzenia sobie z problemami. Zapomnij o swoim ego. Lepiej sie czegoś nauczyć, udoskonalić, odnieść sukces, niż przez cały czas "mieć rację".

Otacza się osobami, które mają otwarte umysły, słuchaj ścierających się zdań wielu błyskotliwych osób i porównuj te opinie z faktami, które sam potrafisz zaobserwować. Konfrontuj opinie mądrych ludzi, wyciągaj z nich wnioski, ale...


9) Odrzuć opinie i opieraj się wyłącznie na faktach

Dla Raya świat działa jak maszyna. Wszystko ma swoje przyczyny, konkretne przyczyny powodują konkretne skutki.

Opinie innych mądrych i błyskotliwych ludzi są ważne, ale są tylko elementem ścieżki mającej doprowadzić Cię do prawdy.


10) Możesz ćwiczyć mózg tak jak ciało

Mózg działa tak samo jak reszta ciała i możesz go ćwiczyć tak jak mięśnie. Są elementy ciała, których nie możesz zmienić, jak układ kostny i podobnie wiele w swoim umyśle nie będziesz w stanie zmienić. Jednak wiele zdolności umysłu możesz wyćwiczyć tak, jak mięśnie.

Żeby to zrobić, musisz mieć stale otwartą głowę na nowe doświadczenia i naukę.

***

Zasady Raya Dalio dotyczące inwestowania zostały opisane przez Tonyego Robbinsa w książce "Money. Mostrzowska gra".

P.S.

Dopiero po napisaniu tego artykułu zauważyłem, że w internecie jest video "10 zasad sukcesu Raya Dalio" (też po angielsku) - możesz je obejrzeć jako uzupełnienie tego tekstu, są tam zasady, o których nie wspomniałem (m.in. dotyczące medytacji).

Decyzja warta milion

W ostatnim artykule na temat mojej inwestycji w mieszkanie na wynajem napisałem, że na wkład własny i koszty okołokredytowe w przypadu inwestycji podobnej do mojej potrzeba ok. 70.000 zł. Wyjaśniłem także co zrobić, żeby znacznie zmniejszyć tę kwotę.

Wiele osób przejęło się jednak tym, że nie ma takiej gotówki, a inni mają wątpliwości, czy warto zamrozić taką kwotę. Jeśli martwisz się skąd wziąć taką gotówkę na inwestycję, to śledź mojego bloga (wkrótce będę publikował materiały o kreatywnym nabywaniu nieruchomości bez udziału środków własnych). Z kolei jeżeli masz wątpliwości, czy warto zainwestować np. 70.000 zł w zakup mieszkania na wynajem, to zapoznaj się koniecznie z poniższymi obliczeniami.

Czy jest sens wydawać 70.000 zł, żeby później dostawać ok. 1.800 zł miesięcznie?

Oto twarde dane: 

Lokata na 3,5%

Jeśli zdecydujesz się, żeby zaoszczędzić 70.000 zł i wpłacisz tę kwotę na lokatę na 3,5% w skali roku, to po 35 latach będziesz mieć 233.351 zł. Dobry wynik...





Nieruchomość dająca 1.800 zł cashflow + regularne oszczędzanie

Jednak jeśli zainwestujesz w nieruchomość generującą 1.800 zł miesięcznie i założymy, że 400 zł miesięcznie odłożysz na niespodziewane wydatki związane z tą nieruchomością, a 1.400 zł będziesz regularnie odkładać na lokatę oprocentowaną na 3,5% w skali roku, to po 35 latach wyciągniesz z banku 1.141.359 zł (zarobisz ponad MILION ZŁOTYCH!).




UWAGA: poza milionem złotych w gotówce, będziesz mieć spłaconą nieruchomość wartą conajmniej 400.000 zł! 

Oczywiście do Ciebie należeć będzie decyzja, czy wolisz (1) oszczędzać 1.400 zł miesięcznie i je pomnażać, (2) czy podnieść swój standard życia, (3) czy też powtórzyć taką inwestycję jeszcze kilka razy, osiągnąć wolność finansową i wieść życie rentiera. 

Jeśli pomieszasz te wszystkie sprawy i np. zamiast zainwestować w nieruchomość włożysz te 70.000 zł do banku i będziesz je przejadał co miesiąc po 1.400 zł, to pieniądze się skończą w nieco ponad 4 lata. Jeśli zainwestujesz w nieruchomość, to stworzysz niewyczerpywale źródło przychodów pasywnych.

Podsumowując, dysponując taką samą kwotą, a podejmując dwie odmienne decyzje, Twój majątek będzie się różnił o niemal PÓŁTORA MILIONA ZŁOTYCH. Podejmuj więc mądre decyzje, ucz się, zdobywaj wiedzę. Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy w tej chwili, Twoje bogactwo w przyszłości zależy głównie od tego, co wiesz i co potrafisz. Swoją pierwszą nieruchomość na wynajem kupowałem nie mając swojej gotówki, miałem wręcz długi (oczywiście wtedy tak na to nie patrzyłem, bo przecież był to "tylko" wykorzystany limit na karcie kredytowej). Wiedziałem jednak jak generować 10-procentowe zyski z nieruchomości.

Nie sugeruj się tym, że w przykładzie napisałem, że potrzeba 70.000 zł, żeby zainwestować w nieruchomość. To tylko przykład mający ukazać jak bardzo różnie może pracować taka sama gotówka. Cięgle możliwe jest inwestowanie w nieruchomości z wykorzystaniem bardzo małego wkładu własnego. W grudniu 2016 r. kupiłem nieruchomość na warszawskiej Pradze za 320.000 zł otrzymując na nią kredyt w wysokości 374.000 zł. W tym roku może być już nieco trudniej, ale nie należy się zniechęcać. Ciągle da się kreatywnie nabywać nieruchomości, czego będę Cię uczył na tym blogu. Nie zapomnij zapisać się do newslettera aby otrzymywać najnowsze informacje i niepublikowane materiały tylko dla subskrybentów.




Jak uzyskać 1.826 zł przychodu pasywnego miesięcznie



Od razu konkrety bez zbędnego wstępu:

29 grudnia 2016 kupiłem 3-pokojowe mieszkanie na warszawskim Gocławku za kwotę 320.000 zł. Zakup został sfinansowany kredytem, którego bank udzielił mi w kwocie 374.000 zł. Warunkiem udzielenia kredytu było udokumentowanie wniesienia wkładu własnego w kwocie 32.000 zł (czyli 10% ceny mieszkania, a nie wartości całej inwestycji). Po podpisaniu aktu notarialnego i przedstawieniu w banku dowodu wpłaty na rzecz sprzedającego kwoty wkładu własnego, bank przelał do sprzedającego 288.000 zł, a do mnie trafiło w gotówce 86.000 zł, za które jestem zobowiązany wykonać remont w terminie 6 miesięcy.

Warto zwrócić uwagę na to, że bank wymaga ode mnie wykonania remontu we wskazanym w kosztorysie remontowym zakresie, a nie dokładnie za udzieloną mi kwotę. Banki na ogół nie wymagają rozliczeń na podstawie faktur, a jedynie na podstawie zdjęć lub oględzin dokonanych przez pracownika banku. Pozwala to zaoszczędzić część środków z kredytu na remont, czym można sobie zwrócić dużą część poniesionego wkładu własnego. Wówczas finansowanie bankowe de facto wyniesie blisko 100% LTV.


Muszę wspomnieć, że finansowanie tego rodzaju możliwe było dzieki temu, że wybrałem bank, który akceptuje operat szacunkowy sporządzany przez rzeczoznawcę majątkowego wybranego przez klienta. Na mieszkanie na Gocławku miałem zrobiony operat szacunkowy na kwotę 406.000 zł. 
Warto zatem skorzystać z usług (1) zaufanego doradcy kredytowego, który znajdzie tego rodzaju ofertę w banku oraz z (2) rzeczoznawcy majątkowego, który zgodzi się zrobić operat na podstawie górnych widełek cenowych w danej lokalizacji. Jeśli potrzebowałbyś dostępu do moich specjalistów w tym temacie, możesz śmiało napisać pod adres: kontakt@wgproperty.pl.

Kredyt na 92% LTV

Finansowanie mieszkania na Gocławku
Cena mieszkania320.000 zł
Kwota udzielonego kredytu, w tym:374.000 zł
- środki na mieszkanie288.000 zł
- środki na remont86.000 zł
Wkład własny (10% ceny mieszkania)32.000 zł

Bank policzył kwotę kredytu następująco:

406.000 zł – wartość nieruchomości wg mojego operatu szacunkowego
320.000 zł – cena nabycia nieruchomości
32.000 zł – 10% ceny nabycia nieruchomości, jako wymagany wkład własny

406.000 zł (wartość z operatu) – 32.000 zł (10% ceny nabycia jako obowiązkowy wkład własny) = 374.000 zł

Warto zauważyć, że w moim przypadku bank wziął jako podstawę dla obliczenia 10% wkładu własnego cenę nabycia, a jako wartość do ustalenia 100% LTV wartość z operatu szacunkowego. Dzięki takiemu zabiegowi, bank sfinansował 100% kosztów remontu obliczonych na 86.000 zł. Jest to rozwiązanie niezwykle rzadko stosowane przez banki, zwykle dostałbym 90% ceny nabycia mieszkania i 90% oszacowanych kosztów remontu. Dzięki temu uzyskałem kredyt na ok. 92% LTV.

Plan inwestycyjny: 5 czy 6 pokoi?


Mieszkanie na Gocławku planuję podzielić na 5 lub 6 pokoi. Podział na 5 jest dla mnie w zupełności satysfakcjonujący, ponieważ daje mi aż 9,37% zwrotu z inwestycji (ROI) oraz 1.826 zł miesięcznych dochodów na rękę przed opodatkowaniem (cashflow)
W wersji z 5 pokojami cenę za pokój szacuję na 750 zł, a z 6 pokojami na 700 zł (z uwagi na mniejsze pokoje i niższy komfort mieszkania z jednym lokatorem więcej na takiej samej powierzchni).

Wynik finansowy w wersji z 6 pokojami:

taki kalkulator możesz pobrać TUTAJ

W wersji 6-pokojowej remont oszacowałem na 60.000 zł. Wyższy koszt niż w wersji 5-pokojowej wynika z tego, że aby zrobić szósty pokój, konieczne będzie wyburzenie ściany łazienkowej i przedłużenie korytarza. Będzie się to wiązało z przebudową instalacji grzewczej, która biegnie przy ścianie dzielącej łazienkę i pokój do podziału.
Decydując się na 6 pokoi konieczne będzie także zrobienie dwóch w pełni wyposażonych łazienek: z kabiną prysznicową, umywalką, szafką na 3 osoby i WC. W wersji 5-pokojowej wystarczy oryginalna łazienka z osobnym WC, z tym, że w łazience powstanie dodatkowa toaleta a wanna zostanie zamieniona na prysznic.

Wstępny plan podziału mieszkania na 6 pokoi:

W wersji 5-pokojowej zamiast pokoi nr 4 i 5 będzie jeden pokój. Zaoszczędzi to kłopotów z pomniejszaniem łazienki, ale obniży też miesięczne dochody. Wszystko jest kwestią kalkulacji i indywidualnych preferencji.
Osobiście wolę mieć nieco niższe dochody, ale stabilniejszy najem. W pokojach o powierzchni 6m2 spodziewałbym się większej rotacji, mimo że podpisuję umowy na czas określony na rok. Ludzie czując się niekomfortowo będą kombinować, jak zmienić lokum przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Wynik finansowy w wersji z 5 pokojami:

przychody pasywne z nieruchomości
taki kalkulator możesz pobrać TUTAJ
Podsumowanie inwestycji:
Aby zrealizować inwestycję na Gocławku potrzebna była zdolność kredytowa na 374.000 zł oraz gotówka w wysokości ok. 70.000 zł (z czego dużą część można odzyskać oszczędzając część środków, które bank wypłacił na remont). Mieszkanie przyniesie ok. 22.000 zł rocznego dochodu, czyli gotówka zwróci się w nieco ponad 3 lata. Rentowność inwestycji wyniesie ok. 9% przy podziale na 5 pokoi, na który raczej się finalnie zdecyduję. 
Dochód miesięczny na czysto w takim układzie wyniesie 1.826 zł, a w pełni pasywny przchód - w przypadku oddania mieszkania w zarządzanie zewnętrznej firmie - wyniesie ok. 1.400 zł miesięcznie.

Poniższa tabela opracowana na podstawie danych z Gocławka może być pomocna przy podejmowaniu decyzji na ile pokoi podzielić mieszkanie:



6 pokoi
5 pokoi
ROI
10,43%
9,42%
Cashflow
2.232 zł
1.826 zł
Koszt remontu
60.000 zł
50.000 zł
plusy
większy dochód z najmu miesięcznie
bardziej stabilny najem,
mniejsze koszty obsługi,
większy komfort dla najemców = lepsi najemcy
minusy
Kłopotliwy podział mniejszego pokoju,
większa rotacja najemców, większe koszty obsługi
Mniejsze miesięczne dochody z najmu,
jeden najemca mniej = mniejsza dywersyfikacja


*Ten artykuł stanowi fragment Raportu "Inwestowanie w mieszkania na wynajem". Aby otrzymać cały Raport, podaj poniżej adres e-mail:





Inne artykuły na blogu o podobnej tematyce:

Ile kosztuje urządzenie pokoi na wynajem?
Inwestowanie? Tu nie chodzi o pieniądze, ale o wolność
Jak kupić właściwą nieruchomość 
Jak korzystnie i bezpiecznie wynająć mieszkanie
5 książek o nieruchomościach, które musisz przeczytać



Plany na 2017 r., które mogą Cię ZAINSPIROWAĆ



Drodzy Czytelnicy,

Rok 2016 był dla mnie bardzo udany, jeśli chodzi o sprawy biznesowe. Kupiłem dwa mieszkania na wynajem, przeszkoliłem ok. 90 przedsiębiorców i inwestorów w prowadzenia biznesu w formie grupy spółek, pomogłem też innym osobom zainwestować w nieruchomości i cieszyć się przychodami pasywnymi. 

Jednocześnie widzę jak rośnie zainteresowanie moim blogiem i tym co robię, dzięki czemu mogę pomóc jeszcze większej ilości osób.

W życiu osobistym było różnie. W wieku 91 lat zmarł mój dziadek, z którym się wychowywałem. Kilka lat temu samodzielnie wydał książkę "Kurhan Polki", opowiadającą o swojej zsyłce na Sybir podczas II Wojny Światowej. Dziadek pracował w swoim życiu jako główny księgowy dużych zakładów, pełnił kierownicze funkcje w kilku przedsiębiorstwach, sam nauczył się projektować domy i zdobył do tego uprawnienia. Sam zaprojektował i zbudował dom, w którym przez część życia mieszkałem od połowy podstawówki do czasów liceum.

Dziadek robił w swoim życiu bardzo wiele rzeczy i zaraził mnie wieloma pasjami. Jednak kilka lat przed śmiercią wyznał, że wiele z tego co robił (zwłaszcza wykonywanie zawodu głównego księgowego), robił tylko ze względu na to, że było to dobrze płatne zajęcie, ale tak naprawdę tego nie lubił. Gdy mi to mówił pracowałem jeszcze w doradztwie podatkowym... Podatki przez pewien czas były moją pasją, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Pasja ta wynikała jednak z motywacji dosyć niezdrowych: jako wolnorynkowca podatki interesowały mnie ponieważ są tym najcięższym łańcuchem, na którym państwo trzyma jednostkę. Interesowałem się nimi w myśl zasady, że trzeba dobrze poznać wroga. Oczywiście kusiły mnie również perspektywy wysokich zarobków. Dużo zdrowszym podejściem do życia, niż potrzeba "poznawania wroga", jest robienie tego, co się lubi i co może dać Ci styl życia, który chcesz wieść. Tym czymś są dla mnie nieruchomości, zakładanie własnych biznesów, biznes internetowy.

Długo walczyłem z myślą, czy powinno się robić to, co się lubi, czy to, co się najbardziej opłaca. Okazało się, że jest to źle zadane pytanie. Sztuka zadawani odpowiednich pytań, to prawdopodobnie największy sekret udanego życia. Teraz sądzę, że odpowiednim pytaniem jest: "co robić, aby żyć tak, jak się lubi?".

To pytanie odsuwa z jednej strony myślenie kategoriami pieniędzy i opłacalności, a z drugiej strony uwalnia od parcia na szukanie wielkiej pasji. Ja np. lubię grać na gitarze basowej, ale dawno temu zrozumiałem, że wcale nie podobałoby mi się życie zawodowego muzyka. Opłacałoby się pewnie zostać adwokatem, ale wcale nie podobałoby mi się życie od jednego terminu procesowego do drugiego. Nie chodzi więc ani o same pieniądze, ani o samą pasję, ale o styl życia. Ja cenię sobie wolność i niezależność finansową dlatego zrozumiałem, że najważniejsze jest dla mnie budowanie różny źródeł dochodów, które mogą być w mniejszym lub większym stopniu pasywne.

Oto moje biznesowe i trochę życiowych planów na 2017 r., które - jak wierzę - zainspirują Cię do zrobienia porządków w swoim biznesie i życiu. Nie będzie wielkiego patosu ani planów na zbudowanie sylwetki atlety, ale myślę, że te kilka dosyć prostych ruchów w moim życiu sprawi kolosalną różnicę.

Przeczytaj proszę tą krótką listę i pomyśl jakie kilka prostych ruchów mogłoby zrewolucjonizować jakość Twojego życia. Np. pomyśl ile by się zmieniło, gdybyś zarabiał zupełnie pasywnie dodatkowe 1.000 zł miesięcznie (a do tego wystarczy na kredyt kupić JEDNO mieszkanie w modelu inwestycyjnym, który ja stosuję).

Plany na 2017 r.


1) Rezygnuję z podnajmowania mieszkań i poświęcam się wyłącznie inwestowaniu

Chcę się skupić na stricte inwestowaniu w nieruchomości, podnajem uważam za fajny biznes, żeby nauczyć się nieruchomości, ale jest to biznes polegający na zarządzaniu najmem. Zamiast tego, planuję w 100% skupić się na...

2) Powiększę portfel mieszkań na wynajem

Zależy mi na tym, żeby w 2017 r. powiększyć portfel własnych mieszkań na wynajem. Dokładnie dzisiaj, tuż przed rozpoczęciem pisania tego tekstu (29 grudnia 2016 r.) wróciłem od notariusza po zakupie kolejnego mieszkania. Będę więc musiał czekać kilka miesięcy na odnowienie zdolności kredytowej, żeby móc kupić kolejne. W tym czasie nie zamierzam próżnować i możliwe, że pomogę Tobie, bo...

3) Chcę pomóc 7 osobom nabyć nieruchomość na wynajem 

Moim celem na 2017 r. jest pomóc 7 osobom nabyć nieruchomości na wynajem generujące zyski prowadzące do wolności finansowej. Oznacza to, że nie chcę pomóc tym osobom nabyć jakiekolwiek nieruchomości, które "się wynajmą", ale takie, które dadzą miesięczne dochody na rękę, które pokryją znaczącą część wydatków domowego budżetu. Oczywiście przy pierwszej nieruchomości nie będzie to 100% domowego budżetu, ale chcę pomóc tym 7 osobom kupić nieruchomości, które dadzą min. 1.500 zł miesięcznego dochodu na czysto. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, to kliknij TUTAJ.

4) Odwiedzę 3 kraje

To dużo, czy mało? Sam nie wiem. Prawda jest jednak taka, że miałem w swoim życiu takie lata, że w ogóle nigdzie nie wyjechałem, w zeszłym roku byłem tylko we Włoszech, a rok wcześniej w Hiszpanii. Powiększenie ilości zwiedzanych rocznie krajów o 300% to dla mnie dużo, a jednocześnie to bardzo realistyczny plan. Najlepsze jest to, że w 2017 r. już nie będę musiał planować z wyprzedzeniem urlopu w pracy i informować szefa, że chcę wolne :)

Priorytetem jest odwiedzenie Portugalii. Pozostałe dwa kraje są kwestią otwartą, więc możesz mi coś doradzić w komentarzu na dole:)

5) Przeczytam co najmniej 12 książek

Trudno mi powiedzieć ile dokładnie czytam książek rocznie, ale kupuję 1-2 miesięcznie, więc sądzę, że powinno wyjść ok. 12 całych książek rocznie, biorąc pod uwagę fakt, że niektórych książek nie doczytuję do końca (przyznaję się). Zwykle czytam 4-5 książek jednocześnie, niektórych, które bardzo mnie nie wciągną, nie dokańczam, niektóre czytam po 2-3 razy.

W nadchodzącym roku przeczytam:

  1. biografię Elona Muska, bo dostałem ją pod choinkę, 
  2. wrócę pewnie również do filozofii stoickiej i dokończę lekturę Rozmyśleń Marka Aureliusza,
  3. do dokończenia mam jeszcze SuperMózg Deepaka Chopry oraz 
  4. do przeczytania nietkniętą, nowo nabytą, SuperGeny tego samego autora.
Co będzie jeszcze? Zobaczymy. Również możesz mi coś polecić w tym zakresie:)

6) Będę pracował nad outsourcingiem swojego biznesu i będę więcej skupiał się na pracy "nad biznesem", a nie "w biznesie"

Poczyniłem już nieco kroków w tym temacie. Od pewnego czasu posiadam zdalną asystentkę, która odbiera moje firmowe telefony i udziela wstępnych informacji. Zgodnie z tymi zasadami działa zresztą mój blog. Jeśli zapiszesz się do mojego newslettera będziesz automatycznie, mniej więcej co tydzień, dostawał najciekawsze artykuły i dodatkowe materiały. Jeśli później zdecydujesz się na którąś z moich usług, to fajnie, jeśli nie, to dostaniesz sporo materiałów za darmo. 

Mogę sobie pozwolić na ten komfort ponieważ mam zdywersyfikowane źródła dochodów, zarabiam głównie na nieruchomościach i nie muszę zarabiać na blogu ani na szkoleniach. Traktuję to raczej jako osobistą misję, w której mam na celu przekazanie mojej filozofii biznesu i inwestowania osobom, które również dążą do wolności finansowej. Uważam również, że razem, w większej grupie, jesteśmy w stanie osiągnąć znacznie więcej, niż każdy z nas w pojedynkę. Dlatego właśnie stworzyłem "Warsztat Inwestora", na którym uczymy się inwestować i wymieniamy doświadczeniami oraz firmę WG Property, która zajmuje się wyszukiwaniem okazji i obsługą transakcji zaprzyjaźnionych inwestorów.

W 2016 r. podczas kilku edycji "Warsztatu Inwestora" przeszkoliłem ponad 50 przedsiębiorców z prowadzenia biznesu w formie grupy spółek w sposób dywersyfikujący ryzyko i zabezpieczający majątek. Odbyły się również dwa spotkania dotyczące inwestowania w nieruchomości, w których uczestniczyło w sumie ok. 40 osób. Rok 2017 poświęcony będzie przede wszystkim inwestowaniu i zdobywaniu wolności finansowej.

Podsumowując: 

Jeśli zrealizuję przynajmniej punkt 1 i 2 (zrezygnuję z podnajmów, które pochłaniają mój czas oraz powiększę portfel mieszkań na wynajem, na których zarabiam pasywnie), to zrealizowanie pozostałych planów zadziała niemal automatycznie. Inwestując kupuję sobie czas, który jest mi potrzebny do realizacji pozostałych planów.

Życzę Tobie również prostych, przejrzystych i możliwych do zrealizowania, ale też śmiałych planów na 2017 r. Jeśli będziesz wierzył, że Twoje plany są możliwe do zrealizowania, to tak się też pewnie stanie. Niech te plany będą najprostsze jak się da i niech Cię wiodą najprostszą ścieżką do Twojego wymarzonego życia. Nie komplikuj niczego, bo to tylko przedłuży Twoją drogę. 

Nawet jeśli nie zrealizujesz wszystkich planów od razu w 2017 r., to nie rezygnuj z nich. Jeśli czytasz mojego bloga, to pewnie zaprowadziło Cię tu zainteresowanie biznesem i inwestowaniem, a te tematy to maraton, a nie sprint. Inwestorzy muszą budować plany na 3, 4 lub nawet 10 lat, więc proste ułożenie planów na 2017 r. to za mało. Czas jednak szybko leci i jeśli nie położysz solidnych fundamentów pod swój biznes, relacje, inwestycje i wolność finansową jak najszybciej, to Twoje finalne cele też się oddalą. 

Przemyśl więc dobrze kroki, jakie musisz podjąć w 2017 r., żeby dały podstawy do tego abyś zrealizował swoje długofalowe plany. I niech te plany zawsze idą w parze z wymarzonym stylem życia. Daj sobie spokój z niezdrowymi motywacjami, udowadnianiem komuś czegoś, robieniem czegoś tylko dla pieniędzy.

Wszystkiego, co najlepsze w 2017 r. :)

4 książki o edukacji finansowej, które musisz przeczytać



Robert Kiyosaki "Kwadrant przepływu pieniędzy" - jeśli czytałeś już "Bogatego ojca" to czas uzupełnić wiedzę. Kiyosaki w "Kwadrancie przepływu pieniędzy" rozszerza znacznie zagadnienia związane z podziałem społeczeństwa na pracowników etatowych, samozatrudnionych specjalistów, biznesmenów i inwestorów. 

Dzięki tej książce zrozumiesz lepiej jak poruszać się między "kwadrantami" i że nie najważniejsze jest to ile zarabiasz pieniędzy, ale JAK je zarabiasz. Poznasz ograniczenia działań w danych kwadrantach, zrozumiesz co da się zrobić i osiągnąć w każdym z nich. 

Dzięki tej książce będziesz podejmował lepsze decyzje i zaoszczędzisz sobie wielu rozczarowań. Z góry będziesz wiedział, że z mentalnością "zrobię wszystko sam" nigdy nie zbudujesz dużego biznesu. Zrozumiesz też jakie ryzyka niesie za sobą biznes i zrozumiesz, że biznes i inwestycje, to kwadranty wzajemnie się uzupełniające. 

Nie każdy dobry biznesmen okazuje się dobrym inwestorem, ale każdy dobry inwestor powinien znać się na biznesie. Jeśli weźmiesz się za inwestowanie w cokolwiek bez tej wiedzy, jest duże prawdopodobieństwo, że będziesz tylko "kupował losy na loterii" zamiast stać się "właścicielem kasyna". Kasyno zawsze wygrywa, hazardziści rzadko ;) Naucz się jak wygrywać w biznesie. Ta książka może okazać się pomocna.

Tony Robbins "Money Mistrzowska Gra" - Tony jak zwykle strasznie się rozgadał i napisał cegłę na ponad 800 stron... Ale ten gość wkłada całe serce we wszystko co robi i jestem pod ogromnym wrażeniem jego pracowitości. Ta książka mogłaby być znaczenie skromniejsza i też by się sprzedała. Tony nie chciał jednak ograniczać się do pieniędzy. Jest specjalistą od rozwoju i od realizacji celów, które dają człowiekowi szczęście. Tak też podszedł do tematu pieniędzy.

"Mistrzowska gra" uświadomi ci ile pieniędzy potrzebujesz, żeby zostać rentierem i wieść wymarzone życie. Co więcej, Tony wybije Ci z głowy, że potrzebujesz milionów! Jak już zrozumiesz ile potrzebujesz, Tony zdradzi Ci strategie inwestycyjne największych inwestorów żyjących obecnie na świecie: ludzi, do których dzwoni prezydent USA albo prezes McDonald's, żeby stworzyć odpowiedni instrument finansowy, który mógłby zabezpieczyć gospodarkę USA albo... cenę kurczaka na McNuggets uzależnioną od ceny drobiu na świecie...

Tony wypytał o inwestycje zarządzających największymi funduszami inwestycyjnymi, które zarabiały w trakcie wszystkich ostatnich kryzysów (podczas, gdy inne fundusze traciły po 50%). Z książki tej poznasz bardzo konserwatywne i ostrożne strategie, które pozwolą zabezpieczyć i regularnie pomnażać Twój majątek.


T. Stanley, W. Danko "Sekrety amerykańskich milionerów" - dzięki tej książce zrozumiałem, że zostanie milionerem to wcale nie takie odległe marzenie. 

Książka ta miażdży wszystkie stereotypy na temat milionerów. Myślisz, że milionerzy jeżdżą drogimi samochodami i jedzą wytworne posiłki? Gdy Stanley i Danko, dwóch socjologów badających amerykańskich krezusów, zaprosili grupę milionerów w celu przeprowadzenia z nimi ankiety, przygotowane zostały wytworne przekąski w eleganckiej sali. Ku zdziwieniu badaczy pod budynek podjechały dość tanie pickupy, a wysiedli z nich goście w jeansach i flanelowych koszulach. Gdy weszli do sali z przekąskami byli dość onieśmieleni, szukali coli i orzeszków.

Po badaniach prowadzonych przez 20 lat okazało się, że statystyczny amerykański milioner ma niewielki rodzinny biznes, jeździ Fordem Explorerem, nosi zegarek Seiko (stosunkowo tania, ale dobra japońska marka), a rozwodzi się 7 razy rzadziej niż przeciętny Amerykanin. Z kolei właściciele luksusowych rezydencji i drogich samochodów, to na ogół finansowi bankruci (statystycznie rzecz biorąc, bo są oczywiście wyjątki).

Źródłem sukcesu i milionów na koncie jest konsekwentne prowadzenie interesów i oszczędzanie zarabianych pieniędzy, głównie w postaci inwestycji w akcje dużych i stabilnych spółek. Filozofia zdecydowanie warta poznania i wdrożenia.


T. Harv Eker "Bogaty albo biedny? Po prostu różni mentalnie" - Harv Eker przedstawia w tej książce najważniejsze różnice w mentalności osób biednych i bogatych. Jego seminaria i wykłady zgromadziły miliony ludzi na całym świecie, wiele z tych osób odniosło później sukces, wielu osobom otworzył głowę na dokonanie kolosalnej zmiany w swoim życiu. Skąd to wiem? 

Byłem sceptyczny i jeszcze nigdy nie byłem na "Umyśle Milionera" (wydarzeniu organizowanym w Polsce). Poznaję jednak coraz częściej na innych szkoleniach biznesowych osoby, które były na seminarium Harva i bardzo to sobie chwalą. Dlatego zdecydowałem się w końcu wybrać i w dniach 19-21 maja 2017 będę na seminarium w Warszawie. Jeśli też się wybierasz i chcesz się tam ze mną spotkać, napisz do mnie maila (kontakt@wgproperty.pl).

5 książek o nieruchomościach, które musisz przeczytać

*uzupełniam listę na bieżąco, więc jest już więcej niż pięć książek, ale tytuł zostawiłem dla zachęty dla leniwych, którym nie będzie się chciało czytać więcej niż pięć ;)


O inwestowaniu w nieruchomości:


Dolf de Roos "Real Estate Riches: How to Become Rich Using Your Banker's Money"- książka wprawdzie po angielsku, ale napisana bardzo przystępnym językiem. Światowy bestseller, absolutna podstawa, warto się wysilić i odświeżyć swój angielski ;)

Robert Kiyosaki "Bogaty Ojciec Biedny Ojciec" - miałem o tym nawet nie pisać, bo przecież wszyscy czytali Kiyosakiego... A może Ty nie czytałeś? To czas najwyższy ;)

Bartosz Nosiadek "Zarabianie prawdziwych pieniędzy" - Bartek jest inwestorem w nieruchomości i deweloperem, na flipowaniu mieszkaniami został milionerem. W Polsce, w niedużej miejscowości. No to chyba się jednak da. Warto się od niego uczyć.



O kupowaniu mieszkań na wynajem:


Ken McElroy "ABC jak inwestować w nieruchomości" - książka jest wprawdzie ogólnie o inwestowaniu w nieruchomości, ale posiada cały szereg praktycznych porad jak wybrać i kupić odpowiednią okazję, dlatego umieściłem ją w tej kategorii. Dowiesz się z niej jak uzyskać odpowiednią cenę za nieruchomość praktycznie jej nie negocjując oraz jak budować portfel mieszkań na wynajem.

Marcin Marczak "Jak kupować nieruchomości poniżej ich wartości rynkowej" - jedna z pierwszych książek jakie przeczytałem na temat nieruchomości. Kupiłem ją jak byłem studentem i mieszkałem w małym, wynajmowanym pokoiku. Teraz, zaledwie 5 lat później, sam wynajmuję studentom takie pokoiki :) Więc wiedza, o ile się ja zastosuje, działa. Marcin tłumaczy w tej książce podstawy dotyczące szukania dobrych okazji i zmotywowanych sprzedających gotowych opuścić cenę. Zdecydowanie polecam.

Robert Mayer "Jak wygrać każde negocjacje" - książka absolutnie genialna i konieczna do przeczytania dla każdego przedsiębiorcy, nie tylko w branży nieruchomości. Na pewno bardzo pomoże Ci w kupowaniu mieszkań w dobrej cenie i w atmosferze przyjemnych dla obu stron negocjacji. Podstawa w negocjacjach to wzajemna sympatia, czego nauczyłem się m.in. od Roberta Mayera.



O zarządzaniu najmem:


Sławek Muturi "Zarządzanie najmem" - temat za którym nie przepadam, dlatego radzę go przestudiować wszystkim obecnym i przyszłym inwestorom, którzy zastanawiają się, czy samemu zarządzać najmem, czy oddać to profesjonalnej firmie.


*I dodatkowe książki, które przeczytać warto:


Jak znaleźć i kupić mieszkanie - jedna z pierwszych książek jakie przeczytałem na temat kupowania mieszkań, absolutne podstawy, dobre dla zupełnie początkujących.

Zarabiaj na nieruchomościach - szczerze mówiąc jeszcze nie czytałem, ale wielu inwestorów mi poleca tę książkę Wojciecha Orzechowskiego. Postaram się to nadrobić w 2017 r.

Landlord - książka aktywnego inwestora Marcina Matuszewskiego.




Dieta niskoinformacyjna - czyli jak nie zostać specjalistą od pierdoł

wojciech gil_dieta niskoinformacyjna

"Nigdy nie oglądam wiadomości, a w ciągu ostatnich pięciu lat ani razu nie kupiłem gazety"

Timothy Ferriss - "4-godzinny tydzień pracy"


Rzadko oglądam seriale, ale ostatnio wkręciłem się z żoną w Sherlocka Holmesa z Benedictem Cumberbatchem. Postać Sherlocka w tej odsłonie wykreowana jest na ekscentrycznego geniusza, cynicznie logicznego introwertyka, któremu najlepiej myśli się w samotności. W jednym z odcinków wydało się, że Sherlock nie wie kto jest obecnie premierem Wielkiej Brytanii i nie ma dla niego znaczenia, czy Ziemia jest krąży dookoła Słońca, czy Słońce dookoła Ziemi. Moja żona się zaśmiała i powiedziała, że to tak ja...

Większość informacji, które do nas docierają nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Nawet jeśli dotyczy to wielkiej polityki i tzw. "ważnych spraw".

Zróbmy prosty test: 

1) Zastanów się, co jest dla Ciebie w życiu ważne, ale tak zupełnie osobiście. Pomyśl, o swoich planach krótko, średnio i długoterminowych. Pomyśl o życiu zawodowym, o swojej pracy lub firmie. Jeśli jesteś uczniem lub studentem, to pomyśl o swoich pasjach, które chciałbyś rozwijać w najbliższych latach, które może zadecydują o kierunku Twoich studiów lub przyszłym zawodzie. 

UWAGA: to nie coaching z "planowania celów", to weryfikacja czy informacje medialne są Ci w ogóle do czegoś potrzebne. 

Serio, pomyśl o tym teraz przez kilka minut. Zapisz kilka ważnych dla Ciebie spraw. Ile chcesz, nic Ci nie narzucam, ale może chociaż trzy, ok?

2) Miej te zapisane cele, rzeczy ważne, czy jakkolwiek to nazwiesz, przy sobie przez najbliższy tydzień.

3) Za każdym razem, jak usłyszysz jakieś informacje medialne, obejrzysz telewizję albo przeczytasz popularną gazetę, zastanów się ile informacji z mediów ma w ogóle JAKIKOLWIEK wpływ na ważne dla Ciebie sprawy, które zapisałeś.

Jeśli Twoje osobiste zainteresowania oscylują wokół politologii i dziennikarstwa śledczego, to może natrafiłeś na cenne dla Ciebie informacje. Jeśli interesuje Cię gospodarka czysto teoretycznie, to może też coś znalazłeś. Ale jeśli już gospodarka interesuje Cię bo chcesz zarabiać pieniądze, to pewnie nie znalazłeś nic konkretnego. Jeśli chcesz awansować w pracy - obawiam się, że oglądanie wiadomości telewizyjnych Ci nie pomogło. Chcesz założyć lub rozwinąć firmę? Obawiam się, że w mediach niewiele znalazłeś. Chcesz mieć fajny dom, żonę, męża, udany związek, psa, kota, samochód? Z telewizji dowiesz się raczej o tym, że dom się spalił, ktoś się znęcał nad psem, a ktoś inny pobił żonę. Po co Ci takie informacje? 

Jakie ma znaczenie, kto jest premierem Estonii jeśli nie jesteś fachowcem od geopolityki, dziennikarzem albo ministrem spraw zagranicznych?

Pewnie słyszałeś o sławnej zasadzie 10.000 godzin. Człowiek staje się specjalistą w dowolnej dziedzinie, o ile tylko poświęci na nią 10.000 godzin. Załóżmy, że docierają do Ciebie różne nieistotne informacje zaledwie przez 4 godziny dziennie. W około 7 lat staniesz się fachowcem od spraw nieistotnych. Fachowcem od spraw, na które nie masz żadnego wpływu i które Ci w niczym nie ułatwią życia. Gratuluję!

Chcesz stać się fachowcem od pierdoł szybciej? Jadąc do pracy słuchaj wiadomości w radiu, w pracy gadaj ze znajomymi o głupotach i polityce, po drodze z pracy kup gazetę, czytaj ją przez godzinę po południu, a wieczorem obejrzyj wiadomości. Będziesz wybitnym specjalistą od bzdur w jakieś 3-4 lata.



"Kiedyś czytałem, że twórca Facebooka, Mark Zuckerberg, codziennie zakłada taki sam szary T-shirt. Robi to po to, żeby się niepotrzebnie nie rozpraszać nieważnymi rzeczami. Ja robię podobnie"


Dariusz Miłek - właściciel CCC (Forbes 04/2015)

Zastrzeżenie: to, co wyżej napisałem, to nie zachęta do totalnej ignorancji. Warto interesować się polityką z nieco wyższego poziomu, niż telenowelowy poziom prezentowany w telewizji (tak nazywam polityczne informacje, które skupiają się na tym, jak jeden polityk obraził drugiego, a nie niosą za sobą żadnej wiedzy o programie politycznym, czy ideologii wyznawanej przez danego polityka - bo i często może takowej nie ma). Ideologie i doktryny polityczne, myśl ekonomiczna stojąca za danym politykiem, czy partią, to akurat tematy, które warto znać. Można nie mieć pojęcia jak się nazywa jaki polityk, ale warto orientować się, czy dana partia jest za podnoszeniem, czy za obniżaniem podatków, czy sprzyja drobnym przedsiębiorcom, czy dużym korporacjom. 

Nie musisz w tym celu śledzić codziennie wiadomości. Lepiej przeczytać kilka mądrych książek. Jeśli nie wiesz jakie książki mogą pomóc Ci się rozwinąć, możesz zapisać się TUTAJ, a co tydzień wyślę Ci ciekawą recenzję książki, którą przeczytałem i mogę polecić.

Małe wyznanie: gdy studiowałem historię i prawo (i wydawało mi się, że jestem przez to taki mądry) miałem przez plan, żeby stworzyć bloga pod nazwą "pan komentator". Chciałem tam komentować różne wydarzenia z polityki, ze świata, z gospodarki. Jakoś mi to nie szło. Szybko traciłem motywację. Dopiero po latach zrozumiałem, że wynikało to z mojej wrodzonej niechęci do spraw, na które nie mam wpływu i które w gruncie rzeczy nic nie wnoszą do mojego życia. Dopiero gdy zacząłem prowadzić własny biznes, interesować się rozwojem osobistym, inwestowaniem, marketingiem i sprzedażą, pisanie bloga przyszło do mnie samo. 

Pisanie tego bloga pomaga mi poukładać różne informacje, które są mi potrzebne i które mogą jednocześnie przydać się oraz realnie zmienić życie moich czytelników. Ostatnio np. robiłem kosztorys remontowy mieszkania inwestycyjnego w oparciu o mój własny artykuł na ten temat (szybciej było znaleźć artykuł na własnym blogu niż przewracać wszystkie papiery z poprzedniego remontu). Korzystam wiec i ja, i moi czytelnicy.


Odpocznij od negatywnych informacji

"Nie będę zwracał oczu ku sprawie niegodziwej; w nienawiści mam przestępstwa: nie przylgną one do mnie. Serce przewrotne będzie ode mnie z daleka; tego, co jest złe, nawet znać nie chcę

Psalm 101, 3-4

Dieta niskoinformacyjna ma jeszcze jedną ogromną zaletę. Większość informacji przekazywanych w mediach jest negatywna, dużo jest informacji o przestępstwach, skandalach, problemach. "Tego, co jest złe, nawet znać nie chcę" pisze psalmista. Uważam, że jest w tym wielka mądrość, bo ludzki umysł jest jak gąbka i nasiąka informacjami, które są mu serwowane. Nasiąkając złymi informacjami nie koniecznie staniemy się źli, nie uważam, że dzieci grające w brutalne gry zaczną biegać po ulicach z prawdziwymi karabinami, gdyby tylko miały taką możliwość. Jednak oglądając i słuchając negatywnych treści, zaczniemy postrzegać świat jako złe i niebezpieczne miejsce oraz nauczymy mózg, żeby skupiał się na informacjach negatywnych zamiast na okazjach, szansach na rozwój lub choćby na cieszeniu się z małych rzeczy. A na świecie jest wszystkiego pełno. Można wybierać. 

To, że jest dużo złych informacji, to swego rodzaju błędne koło. Ludzie ewolucyjnie są przystosowani do tego żeby skupiać się przede wszystkim na negatywnych informacjach z otoczenia - kiedyś trzeba było uważać na drapieżniki i na osiłków z sąsiedniej jaskini. Znacie na pewno z książek o psychologii przykład, że ludzie jadąc samochodem nie zatrzymują się, żeby obejrzeć piękny widok, ale zwalniają, żeby zobaczyć wypadek.

Ludzie potrzebują negatywnych informacji, bo czują się zagrożeni, a dostając takie informacje, mają poczucie kontroli sytuacji. Z kolei dostając takie informacje, są bardziej podatni na popadanie w problemy, co dostarcza kolejnej dawki problemów do rozdmuchania i koło się zamyka.

Naukowo dowiedziono (o ile dobrze pamiętam dane statystyczne przedstawia Cialdini w "Wywieraniu wpływu na ludzi"), że medialna informacja o samobójstwie powoduje zwiększenie liczby samobójstw dokonanych w taki sam sposób jak w tej informacji. Dla ludzi w ciężkiej sytuacji, np. z ciężkim przypadkiem depresji albo przeżywających poważną traumę życiową, informacja medialna o tym, że ktoś odebrał sobie życie bo miał problemy, jest sygnałem, że to jest właśnie lekarstwo na te problemy. To akurat skrajność, ale warto wiedzieć, że ludzki mózg tak funkcjonuje, że uczy się z otoczenia wszystkiego: niemal bezwiednie uczy się naśladować postawy i reakcje na daną sytuację. Trzeba więc uważać, czym się karmi swój mózg.

Nie sugeruję cenzury trudnych tematów w mediach, ale samodzielne zastosowanie diety niskoinformacyjnej dla własnego zdrowia.

Pamiętaj, tam gdzie kieruje się uwaga, tam podąża energia. To, na co poświęcasz czas, stanie się Twoją specjalnością. A od tego przede wszystkim zależy jakość Twojego życia.


Tony Robbins 

Jeśli podoba Ci się mój blog, zapisz się do newslettera TUTAJ. Otrzymasz w prezencie materiały dla inwestorów w nieruchomości - akurat teraz mam taki prezent dla czytelników. Jeśli Cię to nie zainteresuje, po prostu zapisz się i zaczekaj na kolejne materiały, które pomogą Ci się rozwinąć w biznesie i w życiu osobistym.

Podobne artykuły:

Najciekawsze materiały prosto na Twojego maila:

Zgadzam się z Polityką Prywatności

O autorze:

O autorze:
Wojciech Gil - przedsiębiorca, inwestor, właściciciel WG Property sp. z o.o. (inwestycje w nieruchomości) oraz Home Share sp. z o.o. (pokoje na wynajem dla studentów). Z wykształcenia prawnik i historyk, z zamiłowania pasjonat wszelkich form przedsiębiorczej działalności człowieka.

Śledź na Facebooku:

Wojciech Gil. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Polecam:

- Copyright © wojciechgil.pl -Metrominimalist - Designed by Johanes Djogan -