k

Jak podjąć trudną decyzję

"Czy naprawdę wystarczająco długo to przemyślałem? Czy wziąłem pod uwagę wystarczająco dużo danych?

Jeśli głęboko się nad tym zastanowisz, dojdziesz do wniosku, że tak naprawdę nigdy nie możesz wziąć pod uwagę wystarczającej ilości informacji. 

Wkładasz wielki wysiłek w podjęcie decyzji i w końcu ... podejmujesz ją pod wpływem chwili bo kończy ci się czas"


- Alan Watts (filozof, pisarz, mówca)



Słowa Alana Wattsa bardzo przypominają mi o wielu moich wewnętrznych walkach, jakie toczyłem ze sobą, zanim zacząłem żyć życiem zgodnym z moimi własnymi wartościami, celami i planami.

Najdłuższy bój toczyłem ze sobą o to, czy porzucić dobrą pracę na etacie i potencjalną karierę wysoko opłacanego specjalisty w prawniczym zawodzie. Długimi miesiącami patrzyłem w szybę autobusu jadąc zatłoczonymi ulicami Warszawy i myślałem o tym, że nie jestem we właściwym dla siebie miejscu. Ciągle jednak analizowałem wszelkie za i przeciw, odkładałem decyzję na później, na "lepszy czas" (znacie taki moment?), na moment, gdy odłożę więcej pieniędzy, gdy zdobędę więcej wiedzy, zbuduję po godzinach stabilniejszy biznes...

Nigdy nie ma "odpowiedniego czasu"

W końcu podjąłem decyzję, bo zwyczajnie skończył mi się czas: musiałem zdecydować, czy zdawać egzamin na doradcę podatkowego, czy nie. Miałem już swój biznes w branży nieruchomości i stawanie przed komisją egzaminacyjną kilka lat po skończeniu studiów - i to tylko po to, żeby dalej móc pracować na etacie - wydawało mi się groteskowe. Powiedziałem szefowi, że praca jest super i głupio mi się zwalniać, ale nie widzę siebie na żadnym etacie i biorę się za swój biznes. W 10 miesięcy od odejścia z pracy osiągnąłem przychody pasywne (wyłącznie przychody pasywne, nie mówię o dodatkowych, zarabianych sprzedając swój czas) równe dochodom jakie otrzymywałem na etacie. Musiałem to zrobić, bo po prostu skończył mi się czas.

Wszystkim nam się kończy czas

Nie wiem, czy ktoś Ci to powiedział... jeśli nie, to przepraszam... będę to ja... uważaj... Tobie też się kończy czas! Umrzesz. Kiedyś wszyscy umrzemy. Kończy nam się czas, żeby przeżyć życie własnym życiem.

Alan Watts mówi, że prawdziwa wolność nie polega na "wolności wyboru". Gdy dokonujesz wyboru wahasz się, pozostajesz w stanie napięcia. A są ludzie, którzy się nie wahają i oni są naprawdę wolni. Nie mówię o szaleńcach, ale o ludziach postępujących w 100% w zgodzie z własną naturą, celami i marzeniami. Ludzie tacy po prostu reagują adekwatnie do tego co się dzieje. To niesamowite, gdy sobie to uświadomisz. Wyobraź sobie, że bez wahania wykonujesz wszystkie zadanie, jakie przynosi Ci dzień w taki sposób, żeby zbudować życie jakiego pragniesz. Nie wahasz się: rozwiązujesz problemy, korzystasz z okazji, nawiązujesz wartościowe kontakty, spędzasz czas ciesząc się życiem bo każdy czas, to Twój czas.

Przypomina mi to pewną historię, którą przytoczył ojciec Anthony DeMello, jezuita i mistyk: pewien facet poszedł na koncert orkiestry symfonicznej, zajął swoje miejsce, zaczął się koncert, a on po pierwszym takcie przypomniał sobie, że nie zamknął samochodu. Nie może wyjść, bo to by zbyt przeszkadzało innym, nie może się skupić na koncercie, bo ciągle myśli o samochodzie. Życie wielu ludzi właście tak wygląda: robią jedno, a myślą o drugim, wahają się, nie mogą podjąć decycji - wyjść do samochodu przeszkadzając ludziom, czy zaryzykować kradzież samochodu?

Intuicja

Żeby podejmować mądre decyzje konieczne jest posiadanie wyćwiczonej intuicji. Intuicja nasiąka jak gąbka poprzez nasze doświadczenia życiowe: nasze doświadczenia z dzieciństwa, to co usłyszeliśmy od ludzi, to co zobaczyliśmy, to czego nas nauczono. Dlatego dla niektórych samo słowo "inwestowanie" albo "biznes" nacechowane są ryzykiem, stresem a może nawet nieuczciwością.

Aby nakarmić swoją intuicję dobrymi wzorcami, aby nauczyć ją by nam służyła a nie przeszkadzała, musimy posiąść znaczną wiedzę w dziedzinie, w której chcemy działać. Ja, zanim zacząłem inwestować w nieruchomości, uczyłem się tego tematu na kursach i z książek przez 4 lata. Prowadziłem też po godzinach biznes podnajmowy (wynajmowałem mieszkania od właścicieli i za ich zgodą podnajmowałem na pokoje studentom). Dzięki temu mogę teraz podjąć decyzję na temat danej inwestycji w 5 minut.

To oczywiste, że nie możesz podejmować szybkich decyzji w tematach, w których jesteś zupełnym laikiem. Dlatego musisz się przygotować ZANIM nadejdzie czas na podjęcie decyzji. Analizowanie tony danych tuż przed podjęciem decyzji to często zasłona dymna mająca ukryć brak naszego wcześniejszego przygotowania.

Jak więc podejmować mądre decyzje?

1) Zdobądź wiedzę w dziedzinie, którą chcesz się zająć, przesiąknij tematem, znajdź mentora, czytaj książki, ucz się.

2) Wyznacz sobie kryteria, według których będziesz podejmował decyzję - niech to będzie mała ilość kryteriów, w różnych tematach liczba kryteriów będzie odmienna, ale np. w nieruchomościach ja mam zaledwie dwa kryteria: stopa zwrotu i cashflow.

Np. wybór odpowiedniego biznesu może wiązać sie z kryterium takim, jak odpowiedź na pytanie: czy biznes ten (A) przyniesie Ci początkowo niewielkie, ale regularne przychody pasywne, czy też (B) po kilku latach budowy i dokładania do niego da Ci w przyszłości fortunę. Wybierz po prostu jaki tryb życia wolisz prowadzić i nie oczekuj skutków typu A, gdy robisz rzecz B.

3) jeśli inwestycja / biznes / relacja spełniają Twoje kryteria, to konsekwentnie działaj i zrób wszystko, żeby był to udany wybór.

Ktoś kiedyś powiedział: Nie marnujemy zbyt wiele czasu na podejmowanie decyzji, ale zrobimy wszystko, żeby podjęte decyzje były dobre.

4) jeśli się wahasz, czy podjąć teraz decyzję, czy nie, to zadaj sobie pytanie: co się stanie jeśli NIE PODEJMĘ tej decyzji? I odpowiedz sobie szczegółowo na to pytanie.

Ile kosztuje NIE PODEJMOWANIE dycyzji

Pamiętaj, życie ucieka, a wraz z nim czas nie tylko na zbudowanie "życia marzeń" (dla niektórych to mętne sformułowanie wyjęte z "motywacyjnej papki"), ale i w ogóle godnej egzystencji. 

Czy zadałeś sobie pytanie co będzie jeśli NIE PODEJMIESZ odopwiednich decyzji co do zabezpieczenia swojej emerytury? Czy wiesz, że Twoja emerytura może wynieść 30% pensji? Poczytaj w internecie o tzw. "stopie zastąpienia" i o kondycji ZUS... 

Nie rozumiem dlaczego ludzie zamiatają tę sprawę pod dywan. Gdy podczas studiów pracowałem jako doradca finansowy (tak, sprzedawałem produkty emerytalne w III filarze chodząc po domach klientów), to jeden z moich klientów powiedział mi, że nie chce odkładać na emeryturę bo będzie pracował dopóki mu sił wystarczy, a później może żyć jak jego babcia: jeść leki i oglądać Klan (taki serial, ja nie mam telewizora od 10 lat, nie wiem czy jeszcze leci). Powiedział to w żartach, ale jest w tym SPORE ZIARNO PRAWDY: ludzie milcząco godzą się na taką egzystencję już 30-40 lat wcześniej! Dlaczego? Wystarczy zmienić tak niewiele... 

Nie musisz rzucać pracy by zbudować wielki biznes. Możesz nauczyć się podstaw regularnego oszczędzania i bezpiecznego inwestowania. Jeśli kupisz mieszkanie na wynajem dając np. 40.000 zł wkładu własnego w gotówce, a resztę sfinansujesz kredytem, to za 30 lat, gdy będziesz iść na emeryturę (piszę teraz głównie do młodych osób, wybacz, jeśli masz mniej czasu, ale dla Ciebie też się znajdzie dobry sposób!) będziesz mieć majątek warty około MILIONA ZŁOTYCH. Nie wierzysz? Zobacz TEN artykuł.

Czy wiesz jaki wiek emerytalny ustalą politycy za 30 lat? A jeśli każą Ci pracować do 80 roku życia, a Ty nie pomyślisz o oszczędzaniu na emeryturę już teraz? Pomyśl co będzie, jeśli NIE PODEJMIESZ żadnej decyzji.

Wojciech Gil

P.S.

Zajrzyj koniecznie do tego artykułu:

Decyzja warta milion


Kolejna inwestycja w mieszkanie na wynajem ukończona

Drodzy,

Z lekkim opóźnieniem piszę posta na temat ukończonej w czerwcu tego roku inwestycji w mieszkanie na wynajem na warszawskiej Pradze Południe.

Krótkie podsumowanie:

Metraż: 62m2

Zakres: remont generalny bez wymiany okien i grzejników, dołożenie dodatkowego WC w łazience

Koszt remontu: 38.000 zł
Cyklinowanie podłogi: 3.000 zł
Wyposażenie części wspólnych: 7.500 zł
Koszt wyposażenia pokoi: 7.475 zł

Suma kosztów przygotowania 5-pokojowego mieszkania na wynajem: 55.973 zł

ROI uzyskane wynajmując pokoje poza sezonem studenckim: 10,76%


Efekt końcowy:

Kuchnia


Szafki: Leroy Merlin*
Blat: Ikea
Lampy: Ikea
Płytki: Leroy Merlin
Ozdoby: Pepco


Duży pokój



Średni pokój nr 1



Średni pokój nr 2



Mały pokój nr 1



Mały pokój nr 2




Łazienka







WC



Jeśli chcesz się dowiedzieć jak inwestować w tego rodzaju mieszkania na wynajem, a także poznać inne strategie inwestowania w nieruchomości dołącz to Warsztatu Inwestora TUTAJ.

Jeśli masz pytania zostaw komentarz lub napisz do mnie:

kontakt@wgproperty.pl


100% ochrona kapitału i udział w zyskach giełdy. Możliwe?



Czy zdarzyło Ci się stracić na instrumentach finansowych? Namówiony przez kogoś w okienku bankowym kupiłeś fundusz inwestycyjny "osiągający niesamowite wyniki" i niedługo po zakupie straciłeś połowę kapitału... Ja przez to przeszedłem i to z moimi pierwszymi, skromnymi oszczędnościami po pierwszym roku studiów, gdy zaczął się kryzys 2007 r.

Później wiele się nauczyłem. Dowiedziałem się, że bogaci ludzie w takich chwilach nie tracą. Tracą szare masy wrobione przez banki i fundusze inwestycyjne. A pieniądze nie giną, ale zmieniają właścicieli...

A gdybym Ci powiedział, że możesz uczestniczyć w zyskach giełdy, a jednocześnie mieć 100% ochrony kapitału? Tak! Zarabiasz, gdy giełda idzie w górę, ale nie tracisz, gdy indeksy giełdowe spadają na łeb...

Świadomi inwestorzy, nawet nie koniecznie bardzo bogaci, mają dostęp do takich instrumentów finansowych. Po raz kolejny sprawdza się fakt, że problemy finansowe ludzi wynikają nie ze zbyt małej ilości pieniędzy, ale z braku wiedzy. Gdybym miał tę wiedzę co dzisiaj, gdy wybuchł kryzys w 2007 r. ... 

Chcesz się dowiedzieć jak zarabiać dużo więcej niż na zwykłej lokacie, uczestniczyć we wzrostach giełdy i zawsze mieć pewność, że dostaniesz 100% kapitału? Czytaj dalej.


1) Obligacje strukturyzowane


"Obligacje strukturyzowane są tak bezpieczne, jak bank który je emituje" 
- Tony Robbins, Money Mistrzowska gra

Obligacje strukturyzowane są papierami wartościowymi emitowanymi przez instytucje finansowe i stanowią kombinację papieru wartościowego i instrumentu finansowego.... Ok, żeby zaoszczędzić Ci finansowego bełkotu:

Obligacje - kupując obligacje pożyczasz komuś pieniądze. Kupujący obligacje to pożyczkodawca, a sprzedający obligacje to pożyczkobiorca. Jasne? Jak spółka emituje obligacje i sprzedaje je inwestorom, to POŻYCZA od nich pieniądza na określony procent. 

Dla porównania: jak kupujesz akcje tej spółki, to stajesz się jej współwłaścicielem i możesz dostać dywidendę albo sprzedać akcję drożej jeśli cena na rynku wzrośnie. Jak cena spadnie a spółka nie wypłaci dywidendy, to tracisz. W przypadku obligacji emitent jest ZOBLIGOWANY do wypłaty odsetek i zwrotu 100% pożyczonego kapitału. Jasne?

Ok, a o co chodzi z tymi "strukturyzowanymi" obligacjami?

1) Emitent: Przede wszystkim obligacje strukturyzowane są emitowane wyłącznie przez banki (zwykle te największe). Czyli są to pożyczki udzielane bankom. Tak, ludzie udzielają pożyczek bankom.

2) Oprocentowanie: Wszystkie obligacje mają ustalone oprocentowanie. W przypadku normalnych obligacji jest ono ustalone na stały procent lub np. jakiś stały procent + WIBOR.

Obligacje strukturyzowane mają w specyficzny sposób ustalane oprocentowanie oraz dają gwarancję wypłaty 100% kapitału (lub nieco poniżej lub powyżej 100%). 

Oprocentowanie obligacji strukturyzowanych oparte jest o jakiś inny instrument finansowy: indeks giełdowy, fundusz inwestycyjny, kurs waluty itp.

Np.: 

Obligacja strukturyzowana, którą nabywasz ma 100% ochrony kapitału i oprocentowanie uzależnione od wyników największego polskiego indeksu giełdowego WIG20 (to po prostu uśredniony wynik dwudziestu największych polskich spółek).

Jeśli giełda "idzie w górę" zarabiasz określoną część zysków giełdy, a jeśli giełda "idzie w dół" - nic nie tracisz!

3) Wady: Obligacje strukturyzowane rzadko są oferowane indywidualnemu klientowi. Najwięksi inwestorzy, klienci private bankingu oraz inwestorzy instytucjonalni rzucają się na nie jak na świeże bułeczki.

Najchętniej obligacje strukturyzowane są emitowane i sprzedawane pod koniec okresu wzrostów, bo banki mogą skusić inwestorów dotychczasowymi dobrymi wynikami. Wówczas jeśli rynek się załamie, to dostaniemy "tylko" 100% zwrot zainwestowanego kapitału - chyba i tak nieźle w porównaniu z innymi produktami finansowymi w chwili kryzysu?



2) Certyfikaty z ochroną kapitału

Z punktu widzenia inwestora certyfikat strukturyzowany w zasadzie "działa" tak samo jak wymienione wyżej obligacje strukturyzowane: daje ochronę kapitału (zawsze sprawdzaj, czy daje 100% ochrony, czy tylko część) + zyski wynikające ze wzrostu wartości innych papierów wartościowych i instrumentów finansowych.

Kupując certyfikat strukturyzowany nabywasz pośrednio koszyk jakichś innych instrumentów finansowych lub indeksów. Zysk z certyfikatu finansowego może być uzależniony od: 

- zmiany poziomu indeksu giełdowego (np. polski WIG20, amerykański NASDAQ)
- zmiany ceny koszyka akcji wybranego sektora (np. sektor odzieżowy)
- zmiany ceny waluty
- zmiany ceny surowców (ropy, zboża, kawy, kukurydzy).

Jeśli ceny wyżej wymienionych rosną, Ty partycypujesz w zyskach (zwykle w określonym procencie zysków, resztę zysków zabiera sobie bank, ale za to może zagwarantować Ci nawet 100% ochronę kapitału). Jeśli ceny spadają, Ty nie tracisz.

Podobnie jak w przypadku obligacji strukturyzowanych, dostępność certyfikatów strukturyzowanych jest ograniczona. Trzeba pamiętać, żeby zapisać się na subskrybcję ogłaszaną przez emitenta. Dlatego właśnie ludzie, którzy posiadają odpowiednią wiedzę i mają poukładane sprawy finansowe bogacą się, a inni... tracą na funduszach od pani z okienka w banku...

Dla ułatwienia: TUTAJ znajdziesz wyszukiwarkę produktów strukturyzowanych dostępnych na polskiej giełdzie. Niestety nie wszystkie domy maklerskie umożliwiają zakup wszystkich produktów strukturyzowanych.



3) Indeksowane lokaty i konta oszczędnościowe

Lokaty indeksowane przypominają obligacje strukturyzowane, ale są objęte Bankowym Funduszem Gwarancyjnym (BFG). W tym miejscu przypominam, a jeśli nie wiesz, to informuję, że: Bankowy Fundusz Gwarancyjny chroni wyłącznie pieniądze ulokowane przez ludzi w bankach na depozytach oszczędnościowych (konta, lokaty). Jeśli bank sprzedaje fundusz inwestycyjny lub obligacje strukturyzowane, to BFG nie chroni pieniędzy, które tam wpłacasz.

Wracając do indeksowanych lokat, są to więc pieniądze, które deponujesz bezpośrednio w banku (a nie w funduszy inwestycyjnym) i jest to Twój depozyt oszczędnościowy (czyli podlega ochronie BFG). 

Oprocentowanie lokaty indeksowanej składa się z: 

umówionego procentu + wyniku określonego indeksu


Po co mi ta wiedza?

Może pomyślisz sobie, że to śmieszne, że zaprzątam sobie głowę produktami dającymi 2,23% w skali roku. Przecież to nawet nie zwalczy inflacji, a na nieruchomościach można zarobić 10-20% w skali roku... Tak, ale te produkty są do innych celów. Nieruchomości to mój główny biznes, który pozwala mi zarabiać i generować przychody pasywne. Potrzebuję jednak bezpiecznych koszyków, w których mogę odkładać 10-20% moich dochodów z nieruchomości i innych biznesów. 

To są dla mnie produkty ściśle oszczędnościowe. Aby mądrze zarządzać swoimi finansami konieczne jest dzielenie zarabianych pieniędzy na kilka koszyków (o tym konkretnie innym razem). Najogólniej rzecz ujmując, w zakresie oszczędzania i inwestowania powinno się posiadać trzy koszyki:

1) koszyk bezpieczeństwa - w 100% zabezpieczone pieniądze odkładane regularnie w sposób maksymalnie bezobsługowy. Tutaj mieszczą się właśnie takie produkty strukturyzowane.

2) koszyk wygody - nieco bardziej ryzykowne inwestycje dające szanse na wyższe zyski, ale zabezpieczające dużą część kapitału. Tutaj dla mnie mieszczą się inwestycje na giełdzie, które robię ostrożnie (kupuję akcje największych spółek, gdy bardzo potanieją z przyczyn nie związanych z fundamentalną wartością tych spółek - np. wskutek ogólnej paniki), ale liczę się z ryzykiem częściowej utraty kapitału. Jeśli się uda, to pieniądze te zapewnią mi wygodniejsze życie, a jeśli nie, to i tak odzyskam większość kapitału (chyba, że największe polskie spółki upadną, ale wtedy i tak chyba trzeba by się stąd zabierać...).

3) koszyk bogactwa - koszyk z najbardziej ryzykownymi inwestycjami. Tutaj są moje biznesy, w które inwestuję pieniądze i na 100% nigdy nie wiem, czy się zwrócą. Mieszczą się tutaj wydatki na reklamy na Facebooku, gdy przeprowadzam nową kampanię sprzedażową szkolenia, w pewnym sensie mieszczą się tutaj nawet nieruchomości ponieważ w przypadku załamania na rynku mogłyby przez jakiś czas przestać przynosić mi comiesięczne zyski. 

Jeśli jednak nie nastąpi żadna katastrofa, to koszyk ten może przynieść ponadprzeciętne bogactwo. Aby to bogactwo uchronić, konieczne jest transferowanie jego części do bezpiecznych koszyków.

Dlatego właśnie potrzebuję wszystkich koszyków, w tym produktów strukturyzowanych, które umożliwiają systematyczne oszczędzanie i zabezpieczenie gotówki, a przy tym dają szansę na korzystanie przynajmniej z części zysków giełdy.


UWAGA:

Za każdym razem, gdy wybierasz jakiś produkt finansowy dokładnie sprawdzaj wszystkie opłaty i prowizje. Niestety nawet tak cudowne produkty jak certyfikaty i obligacje strukturyzowane nie są pozbawione ryzyka związanego z tym, że bank może Cię chcieć oskubać! Co z tego, że masz 100% ochrony kapitału, jeśli np. bank na wejściu bierze od Ciebie 3% a na wyjściu drugie 3%. 

Jeśli akurat nie będzie wzrostów na rynku i Twój produkt strukturyzowany nie zarobi, to niby dostaniesz 100% zwrotu kapitału, ale pomniejszonego o opłaty i prowizje, więc możesz być nawet 6% w plecy.


Chcesz się dowiedzieć więcej o inwestowaniu? Przyjdź na jedno z moich seminariów:


Nowa inwestycja w mieszkanie na wynajem: Toruń

Zapraszam na krótkie zwiedzanie nowego mieszkania inwestycyjnego zakupionego w Toruniu.

Mieszkanie ma 90m2, obecnie składa się z 3 pokoi - dwóch bardzo dużych salonów i niewielkiej sypialni. Ma dwie kuchnie i łazienkę w dobrym stanie. Kiedyś stanowiło dwa osobne mieszkania.

Docelowo mieszkanie zostanie przerobione na 6 pokoi lub na dwa mieszkanie: 3 i 2 pokojowe. Analizujemy, która wersja okaże się lepsza.





Zapraszam do śledzenia postępów inwestycji również na Facebooku i Instagramie, gdzie informacje trafiają zwykle najszybciej.

Dlaczego nie masz przychodów pasywnych?



Mało biznesmenów w biznesie

Mam pewną smutną refleksję. Chodzę na różne konferencje i spotkania dla przedsiębiorców i najczęściej większość osób tam spotkanych to nie "właściciele firm", ale sprzedawcy lub specjaliści. Mimo, że formalnie są właścicielami firm.

Nie zrozumcie mnie źle: nie przeszkadza mi to, nie bójcie się do mnie zagadać na spotkaniu biznesowym lub konferencji, jeśli jesteście specjalistami lub sprzedawcami. Piszę to dla osób, które mimo występowania w takiej roli nie uświadamiają sobie tego faktu, a dla dobra własnego biznesu powinny. Jeśli komuś odpowiada działanie jako specjalista, to bardzo dobrze. Potrzebujemy specjalistów, a za dobre usługi jesteśmy skłonni dużo zapłacić. Trzeba sobie jednak uświadamiać różnice miedzy tymi rolami.

Po kilku już ładnych latach spędzonych w środowisku biznesowym łatwo odróżniam "właściciela biznesu" od "specjalisty prowadzącego działalność gospodarczą". Właściciel biznesu używa innych słów, inaczej się zachowuje na spotkaniu biznesowym. Właściciele biznesów szukają raczej zasobów do wykorzystania w swojej firmie, okazji do zainwestowania i powiększenia swojego biznesu albo szukają właśnie specjalistów do pomocy. "Specjaliści-przedsiębiorcy" podczas spotkań chcą na ogół sprzedać swoje usługi, więcej mówią o swojej pracy i o tym co potrafią.

Problem polega na tym, że czasami specjaliści oczekują efektów w swoim biznesie takich, jak gdyby byli "właścicielami" biznesu. Dziwi ich, że mimo upływu lat ciężkiej pracy, ciągle mają mało czasu dla siebie i rodziny, a pieniądze, mimo że są, to nie są wcale tak duże, jak myśleli, że będą.


Dla jasności: ja też nie utrzymuję się obecnie wyłącznie z przychodów pasywnych. Mam firmę zajmującą się doradztwem na rynku nieruchomości, sam wykonuję wiele czynności podczas szukania inwestycji, doglądam remontów, zajmuję się meblowaniem i przygotowywaniem mieszkań na wynajem. 
Bardzo jednak dbam o to, żeby ukończona inwestycja przynosiła mi prawdziwie pasywne przychody. Powierzam więc szukanie najemców i bieżące zarządzanie najmem profesjonalnej firmie zarządzającej. Np. w Toruniu moim mieszkaniem zajmuje się firma Metr Kwadratowy należąca do przyjaciół moich i mojej żony poznanych jeszcze w czasach dorywczych prac w czasie studiów. 


Dlaczego nie masz biznesu mimo, że masz firmę?

Wielu przedsiębiorców wywodzi się ze specjalistycznych branż: programiści zakładają firmy IT, architekci zakładają pracownie architektoniczne, prawnicy zakładają kancelarie prawne. Mimo, że ze specjalistów pracujących niegdyś na etacie stają się nagle właścicielami biznesów, to w rzeczywistości nadal pracują sami u siebie na etacie jako specjaliści, a dodatkowo mają na głowie prowadzenie firmy.

Jak to się ma do inwestorów w nieruchomości?

Wielu przyszłych inwestorów w nieruchomości zaczynało z wizją cudownych przychodów pasywnych i wakacji pod palmami podczas których na smartfonie sprawdzaliby wpływające przychody z najmu. 

Minęło kilka lat i po serii kursów, szkoleń i własnej praktyki związanej z indywidualnym inwestowaniem na rynku nieruchomości zostali właścicielami firm zajmujących się doradztwem na rynku nieruchomości (tak, ja też należę do tej grupy) oraz zarządzających najmem. 

Problem w tym, że zostali w tych firmach głównymi specjalistami w temacie inwestowania i zarządzania nieruchomościami. To najprostsza droga do pożegnania się z przychodami pasywnymi na zawsze.... chyba że...

Jak sobie z tym poradzić?

1) wydziel w ramach swojej firmy to, co ma dawać przychody pasywne od tego co jest pracą specjalisty

W moim biznesie wyraźnie wyodrębnione są dochody pochodzące ze źródeł pasywnych (nieruchomości, przychody z internetu) od dochodów generowanych z mojej osobistej działalności (doradztwo na rynku nieruchomości, szkolenia).

Spróbuj w swoim biznesie zrobić to samo. Cokolwiek robisz, spróbuj wyodrębnić organizacyjnie w swojej firmie lub w ramach prywatnych inwestycji to, co daje Ci przychody pasywne od tego, na co musisz pracować sprzedając swój czas. Dzięki temu będziesz dokładnie wiedział jaka jest proporcja przychodów pasywnych do przychodów pochodzących z pracy i będziesz mógł zaplanować o ile zwiększyć kolumnę aktywów aby osiągnąć pełnię wolności finansowej. 

Poza tym, wiedząc, że masz już przynajmniej w części przychody pasywne, będziesz się lepiej czuł idąc w stronę wolności finansowej. Będziesz lepiej wiedział jak daleko jesteś i szybciej nauczysz się co faktycznie działa pasywnie, a co nie.

Jeśli teraz ciągle sprzedajesz tylko swój czas, żeby zarobić więcej, to trudniej będzie Ci zrobić w pewnym momencie radykalny strzał w postaci zamknięcia całej swojej działalności operacyjnej i przetworzenia swoich oszczędności w aktywa dające przychód pasywny.

2) Automatyzuj i deleguj wszystko co się da

Bardzo nie lubię odbierać telefonów. Zwłaszcza, gdy pracuję nad jakimś poważnym tematem biznesowym, rozpracowuję inwestycję albo tworzę program szkolenia, nie lubię gdy przeszkadza mi dzwoniący telefon. Tym bardziej nie lubię odbierać telefonów, gdy spędzam czas z rodziną, czytam, odpoczywam lub jestem na wakacjach.

Znalazłem na to rozwiązanie: zatrudniłem zdalną sekretarkę, która odbiera za mnie telefon firmowy i prowadzi mi kalendarz online. Jeśli ktoś zadzwoni w konkretnej sprawie, to moja asystentka rekomenduje napisanie do mnie maila, zapisuje też kontakt do klienta i wysyła maila do mnie z opisem kto dzwonił i w jakim celu. Dzięki temu mogę odpisać w dogodnym dla mnie czasie.

Może ktoś powie, że to lekceważenie klienta. Nie sądzę. Jeśli odebrałbym telefon w momencie, kiedy jestem zajęty, raczej nie byłaby to konstruktywna rozmowa. I tak umówiłbym się na dopracowanie szczegółów mailowo i na kontakt w późniejszym terminie. Robi to za mnie asystentka pracująca w wyspecjalizowanej firmie outsourcingowej, a kosztuje to naprawdę bardzo mało.

Lubię maile od spamerów, którzy piszą, że próbowali się do mnie dodzwonić, ale nie udało im się przebić przez sekretariat ;)

Dodam, że wszyscy bliżej ze mną współpracujący inwestorzy i klienci mają mój prywatny numer oraz mogą się ze mną kontaktować na Facebooku.

Dzięki usłudze zdalnej asystentki moi klienci zawsze mogą zadzwonić na warszawski numer stacjonarny, a ja mogę pracować w dowolnym miejscu na świecie zza laptopa... Mam jednak świadomość, że taka praca to też nie "przychód pasywny", a priorytetem jest zautomatyzowanie i oddelegowanie całej obsługi klienta.

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o takich strategiach, to koniecznie przeczytaj książkę Tima Ferrisa "4-godzinny tydzień pracy". Jest ona niewskazana dla bardzo początkujących bo może namieszać w głowie i zasiać ziarno lenistwa jeśli się ją źle zrozumie... Przyznaję, że miałem takie chwile. Trzeba pamiętać, że żeby wprowadzić te rady w życie, to trzeba mieć coś wartościowego do zaoferowania klientom, zaplecze do dostarczenia tego produktu i dopiero wtedy można zająć się outsourcingiem.

Jeśli jednak zaczynałeś swoją przygodę z biznesem po to, żeby stworzyć przychody pasywne lub wielką firmę dającą wymarzony styl życia, to pamiętaj o tym celu i nie sprzedawaj całego swojego czasu za pieniądze. Kupuj czas innych ludzi i buduj aktywa korzystając z pieniędzy banków.

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o budowaniu przychodów pasywnych, przyjdź na jedno z seminariów:




7 miejsc w Portugalii - #1 gdzie nocować?

Poniżej przedstawiam listę 7 miejsc, w których nocowaliśmy podczas naszego ostatniego pobytu w Portugalii. Noclegów szukaliśmy często na miejscu na kilka godzin przed zameldowaniem się, więc nie jest to jakaś super przemyślana selekcja. Z tego artykułu dowiecie się jednak, gdzie można mieszkać podróżując po Portugalii zmieniając codziennie miejsce noclegu.

Zależało nam na obiektach z prywatnym pokojem, zwykle z aneksem kuchennym i z prywatną łazienką. Nie są to więc opcje najtańsze, bo najtaniej można spać w hostelach w wielołóżkowych salach. Poniżej lista hosteli, hoteli i prywatnych apartamentów, które są dostępne w przystępnych cenach oraz posiadają ciekawe atuty, które nas przyciągnęły: świetny widok, lokalizacja przy plaży surferów, klimat starej kamienicy... Zapraszam do zwiedzania!

#1 Lizbona - Bons Dias


Podróż po Portugalii zaczęliśmy od nocnej wędrówki po Lizbonie. Dotarliśmy na lotnisko po północy, a do hostelu po 1:00 w nocy.

Widok z okna w pierwszym miejscu, w którym nocowaliśmy był niesamowity. Widzieliśmy z góry morze czerwonej dachówki, kamienice, kościoły, place.

Warto dodać, że hostel Bons Dias był jednym z najtańszych w mieście. 

Za jeden nocleg w kwietniu daliśmy ok. 140 zł. Aktualne ceny w Lizbonie możesz sprawdzić tutaj.





#2 Lizbona - Apartament dla 4 osób

Drugą noc spędzaliśmy z naszymi znajomymi, więc potrzebowaliśmy apartamentu z dwoma sypialniami i salonem, w którym można by razem pogotować i coś zjeść.

Trafiliśmy na apartament wyposażony w salon z aneksem kuchennym i dwie wygodne sypialnie.

Klimat był idealny, żeby samemu przyrządzić jedzenie i zrobić wieczorem małą imprezę :)


#3 Lizbona - pokój na tyłach chińskiej knajpy

Na trzecią noc nie mieliśmy w ogóle noclegu, więc szukaliśmy go w ostatniej chwili na bookingu. Do Lizbony z okolic Sintry wróciliśmy późnym wieczorem i szukaliśmy w samochodzie na laptopie czegokolwiek w lokalizacji, gdzie można by jeszcze coś dobrego zjeść. 

Znaleźliśmy hostel, który okazał się znajdować na tyłach chińskiej knajpy, był zorganizowany na szybko i prowadzili go jacyś obcokrajowcy, których narodowości nie udało mi się ustalić. Jakość nie była super, ale klimat starej kamienicy i bliskość wielonarodowej gastronomii nadrabiały pewne braki pokoju. 

W nocy mieliśmy bardzo blisko do lokalnych knajp prowadzonych przez chyba wszystkie narodowości z Azji. Wyśmienite jedzenie przygotował nam pewien... zdaje się, że Nepalczyk.

Moją uwagę zwróciła konstrukcja tworząca łazienkę stworzona ze ścianek z gips-kartonu, który jest mi bardzo dobrze znany z moich inwestycji w nieruchomości :D

Koszt noclegu: 143 zł


#4 Sintra - miasto na końcu Europy


W Sintrze mieszkaliśmy w apartamencie znalezionym przez AirBnB. Właściciel miał klimatyczny dom z basenem dostępnym dla gości. Oprowadził nas też po swoim ogrodzie, gdzie pokazał nam wiele roślin, które w Polsce widujemy jedynie w torebkach z przyprawami: trawę cytrynową, liście laurowe, kolendrę.

Mieliśmy apartament z dwoma sypialniami i kuchnią, w której wieczorem znowu gotowaliśmy z przyjaciółmi. Tym razem zabrakło nam standardowo stosowanego do krewetek białego wina, więc krewetki smażone na maśle z dodatkiem czerwonego wina wyglądały trochę jak barszczyk... ;)

Właściciel domu pokazał nam też swojego... emu.




Oto co można zwiedzić mając bazę wypadową w Sintrze:

Przylądek Cabo da Roca

Najdalej wysunięta na zachód część Europy.

Skalisty brzeg ma 144 metry wysokości, a fale Oceanu Atlantyckiego uderzające w skały robią ogromne wrażenie.

Miejsce to jedna może okazać się bardzo niebezpieczne, gdy nie zachowa się ostrożności. W 2014 r. z klifu spadło dwoje Polaków.


Praia Grande, czyli Wielka Plaża


Największa i najłatwiej dostępna plaża w rejonie Sintry. Można na niej spotkać surferów, a nawet samemu nauczyć się surfować ponieważ na miejscu są szkółki surfingowe.

Na skałach przy plaży znajdują się ślady dinozaurów, które na mnie nie zrobiły szczególnego wrażenia bo są ledwo widoczne.

Spotkaliśmy jednak obchód naukowy jakichś studentów badających skały i ślady dinozaurów bardzo skrupulatnie. Coś więc pewnie ciekawego tam jest ;)



Zdjęcie zrobił mi Łukasz Goździuk
Praia Ursa

Przepiękna plaża, do której dojście wiedzie przez górski szlak przypominający wędrówkę którymś z łatwiejszych szlaków w Zakopanem ;) 

Po drodze spotkaliśmy wycieczkę dziewczyn z USA, które szły górskim szlakiem z zamkniętymi oczami trzymając się za ręce. Prowadzone były przez nauczycielkę jogi, z którą później ćwiczyły na plaży.





#5 Sagres - Miasteczko surferów

Po wyjeździe z rejonu Lizbony trafiliśmy do Algarve. Rejon ten słynie z kurortów okupowanych przez turystów z Niemiec i Anglii takich jak np. Faro. Warto więc odwiedzić mniejsze miejscowości, które są spokojniejsze i bardziej klimatyczne. Jedną z takich miejscowości jest Sagres. Nota bene, jest tam produkowane znane w całej Portugalii piwo o tej samej nazwie.

W Sagres zamieszkaliśmy w hotelu Tonel tuż przy Oceanie i z dobrym dostępem do plaży. Warunki w hotelu były doskonałe, a cena przystępna. Mieliśmy do dyspozycji przestronny salon z aneksem kuchennym. 

Kuchnia bardzo się przydała bo mogłem usmażyć moje ulubione ogromne krewetki argentyńskie (gambas), które można było kupić w pobliskim... Lidlu ;)

Super był też taras z widokiem na Ocean... no dobra, widok może był piętro wyżej, nam Ocean nieco zasłaniały zabudowania, ale też było fajnie.



Wybrzeże w okolicy Sagres:



Koszt noclegu w Sagres: 183 zł. 

Ceny w interesującym Cię terminie możesz sprawdzić tutaj.


#6 Porto - Piękny apartament w kamienicy




Pierwszą noc w Porto spędziliśmy w bardzo komfortowym apartamencie w starej kamienicy. A oto co nas rano obudziło:



W kolejnym wpisie napiszę więcej o samym Porto. Póki co przedstawiam ostatni hostel.


#7 Porto - Pokój w tanim Guest House


W tym hostelu wyraźnie widać wpływy Brytyjskiej cywilizacji. Dwa osobne krany na wodę ciepłą i zimną. Z kranu z ciepłą leci bardzo gorąca woda, z kranu z zimną bardzo zimna... Kto jest mi w stanie wyjaśnić jak się z tego korzysta...?

Niemniej jednak hostel Marfim Guest House był najtańszy ze wszystkich, w których nocowaliśmy w trakcie naszej podróży po Portugalii. Obsługa bardzo sympatyczna i pomocna, ogólnie przyzwoicie i wygodnie. Dużym mankamentem był jednak brak aneksu kuchennego. W Porto jest świetny targ ze świeżymi rybami i miałem dużą ochotę ostatniego dnia coś sobie usmażyć ;) 

Wkrótce kolejne wpisy o podróży po Portugalii, więc zapraszam do śledzenia bloga.

Remont mieszkania inwestycyjnego "od kuchni" [VIDEO]

Zapraszam do obejrzenia video z mojej najnowszej inwestycji.

Zobacz jak wygląda remont mieszkania inwestycyjnego "od kuchni", nie przestrasz się, że bomba wpadła ;)



Zobacz to mieszkanie po remoncie TUTAJ

 



Najciekawsze materiały prosto na Twojego maila:

Zgadzam się z Polityką Prywatności

O autorze:

O autorze:
Wojciech Gil - przedsiębiorca, inwestor, właściciciel WG Property sp. z o.o. (inwestycje w nieruchomości) oraz Home Share sp. z o.o. (pokoje na wynajem dla studentów). Z wykształcenia prawnik i historyk, z zamiłowania pasjonat wszelkich form przedsiębiorczej działalności człowieka.

Śledź na Facebooku:

Wojciech Gil. Obsługiwane przez usługę Blogger.

- Copyright © wojciechgil.pl -Metrominimalist - Designed by Johanes Djogan -